Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
promocja

Pod Mocnym Aniołem

Jerzy Pilch
Świat Książki

11111 Przeczytaj recenzje

Produkt aktualnie niedostępny

Pełny opis książki – Jerzy Pilch "Pod Mocnym Aniołem"

Głośna powieść, uhonorowana Nagrodą Literacką NIKE 2001. Studium nałogu
i walki z uzależnieniem oraz opis uczuć alkoholika dogłębnie
przybliżający czytelnikowi rzeczywistość pijackiego świata. Szpitalny
oddział samobójców-deliryków kojarzy się tylko z więzieniem. Każdy z
przebywających tam ma swoje podłe życie poza psychiatrykiem i marzy o
wyjściu z niego. Główny bohater-narrator, jest pisarzem i realizuje się
poprzez spisywanie niebanalnych „historii życia” swoich towarzyszy. A że
epizody życia codziennego przeplatają się z pijackimi halucynacjami,
Czytelnik raz po raz traci kontrolę nad fabułą powieści niczym po jednym
głębszym. Lektura, która wciąga niczym nałóg głównego bohatera!

Cechy produktu

Wydawca: Świat Książki

data wydania: luty 2012

liczba stron : 192

format : 13,5x21,5

numer produktu: 90081019

EAN: 9788377994153

Średnia ocena Klientów: 5 (Oceniło 2 osób)

Przeczytaj recenzje książki – Jerzy Pilch "Pod Mocnym Aniołem"

Średnia ocena Klientów: 11111 Zostań naszym recenzentem i dodaj swoją opinię o produkcie

Recenzja dodana 2012-03-16

Uczta dla erudyty i mistrza ciętych ripost

Ta powieść to apoteoza nałogu, który czasami wrzuca bohatera na granice melancholii i radości, upodlenia i wyzwolenia, który towarzyszy mu od lat i jest chyba jedyną stałą rzeczą w jego życiu. Kolejne odwyki, kolejne pobyty na oddziale deliryków, napotykane tam osoby. To jest stała, to jest pewnik. Tego trzyma się bohater. Z niesamowitym bogactwem erudycyjnym, niepozbawionym humoru i celnych spostrzeżeń, autor wciąga czytelnika w opowieść o pijaństwie, o wszystkich jego konsekwencjach, o świecie widzianym oczami alkoholika. Juruś czasami próbuje wydostać się z nałogu, lecz zaraz po wyjściu ze szpitala pierwsze swoje kroki kieruje do gospody i do sklepu monopolowego. Potem wpada w szał sprzątania książek, gazet, bo mieszkanie jego zarzucone jest zarówno starą prasą, jak i butelkami. A jeszcze później… wszystko zaczyna się od nowa. Proza Pilcha nie pozostawia obojętnym, jest nieuporządkowana, chaotyczna, zdawać by się mogło, że nie ma w niej żadnej struktury, ale dzięki językowi, jakim posługuje się autor, wciąga i na długo zapada w pamięć czytającego. Zabawna, tragiczna, błyskotliwa, ironiczna. Uwłaczająca, poniżająca, edukuje nie alkoholików w znacznym zakresie poszerzając ich wiedzę na temat postalkoholowej traumy. Nie da się jednoznacznie określić tej książki, może to być uczta dla erudyty, może to być rozrywka dla wielbiciela ciętych ripost. Dla mnie była i jednym i drugim. A fragment o nieprzepijaniu pieniędzy nieprzeznaczonych na naprawę pralki to mistrzostwo świata. Jedne z wielu u Pilcha. Polecam.

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 2 z 2 klientów uznało recenzję za pomocną

Recenzja dodana 2012-03-14

Polecam

Jerzy Pilch nie pisze według ściśle określonych zasad, nie możemy go zaliczyć do grupy powszechnie lubianych - uniwersalnych autorów. Znajdą się tacy, którzy określą prozę autora bełkotem pijaka, ale i tacy, którzy będą pod wrażeniem wszystkiego, co wyszło spod jego pióra. Bliżej jest mi do drugiej grupy, chodź nie bez zastrzeżeń. Podczas czytania miałam nieodparte wrażenie, że forma przerasta treść. Kwintesencją prozy autora jest umiejętne władanie językiem, bezbłędna mieszanka osobliwego słownictwa głęboko zakorzenionego w „pijackiej kulturze” kontrastuje z przekonaniem o własnej wyjątkowości, którą bohater nieustannie pielęgnuje. I właśnie to przekonanie bohatera o nieprzeciętności własnego talentu może irytować, chodź biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z gadaniną alkoholika możemy spojrzeć na fakt z przymrużeniem oka.

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 2 z 2 klientów uznało recenzję za pomocną

Przeczytaj recenzje książki "Pod Mocnym Aniołem", pochodzące z serwisu BiblioNETka

Średnia ocena książki wg. użytkowników serwisu BiblioNETkA:  1 1 1 1

Księga wyjścia

O tym, że można napisać książkę o permanentnym piciu i alkoholizmie w skrajnej jego postaci, o zejściu na samo dno nałogu, o utracie godności i odczłowieczeniu z humorem, który nie spłyca problemu i nie ośmiesza nikogo, przekonuje lektura powieści Jerzego Pilcha "Pod Mocnym Aniołem". Trzeba jednak przyznać, że o taką książkę mógł się pokusić jedynie pisarz o błyskotliwym talencie, a jednocześnie człowiek, który sam zajrzał "w paszczę fundamentalnej flaszce", a co więcej miał dostateczną motywację i odwagę, by odzyskać własną tożsamość.

Nietaktem byłoby stawianie znaku równości między autorem i narratorem, tym niemniej własne doświadczenia pisarza uprawniają go do takiego właśnie potraktowania tego szczególnie ponurego tematu, zwłaszcza że swych bohaterów, pacjentów z oddziału deliryków, traktuje z czułością, jako istoty głęboko nieszczęśliwe.

Czarny w istocie humor oraz częstokroć biblijny ton sprawiają, że opowieść, obfitująca w szczegółowe i drastyczne opisy alkoholowego rynsztoku, stokroć lepiej przemawia do czytelnika niż najlepszy opis z podręcznika psychiatrii.

Finezyjna, lecz łatwa w odbiorze niczym znak drogowy, powieść Pilcha może być ostrzeżeniem dla tych, którzy jeszcze nie weszli w ciąg "narodowej deliriady", lecz już zdołali zasmakować w "ciężkim jak wieko napitku". Tym zaś, którzy doświadczyli "stresu wyjścia", czyli nieodpartego przymusu sięgnięcia po szklankę gorzkiej żołądkowej niezwłocznie po opuszczeniu oddziału zamkniętego daje nadzieję, że powrót do trzeźwego świata jest możliwy.

Dla narratora, Jurusia, wybawieniem z objęć "Mocnego Anioła" okazały się: miłość do pisania i kobiety. Można by rzec parafrazując Lechonia obydwie zarówno. Pierwszą, co prawda, nosił w sobie od zawsze, ale bez wiary w jej uzdrawiającą moc. I tę wiarę przywróciła mu kochana i kochająca kobieta, kochająca nie żałością, ale miłością rozumną i czułą, lecz odporną na pijackie wybiegi.

Autor daleki jest od mentorstwa. Jego książkę należy odczytać jako triumf człowieka nad ludzką słabością. Jest ona zatem nie tylko "Księgą Genezis picia", ale również, a może przede wszystkim używając terminologii Pilcha Księgą Wyjścia z upodlającego nałogu.

Próżno szukać w polskiej, a nawet światowej literaturze utworu podobnego. Zarówno Wieniedikt Jerofiejew w słynnym studium alkoholizmu "Moskwa Pietuszki", jak i Malcolm Lowry w znakomitej powieści "Pod wulkanem", czy wreszcie Hłasko w "Pętli" zdają się mówić, każdy na swój sposób, że alkoholizm jest podróżą bez możliwości powrotu. Książka Pilcha uświadamia, że tak być nie musi i chyba między innymi na tym polega jej wartość.

Picie, picie i jeszcze raz picie

Dobrnęłam do końca dobrnęłam to właściwe słowo. Czytanie o alkoholizmie, o bezładnych myślach, życiu w pijanym amoku może być męczące i... skutecznie zniechęcające do trunków. Po dość barwnych opisach zwracania treści żołądka chyba nie będę mogła patrzeć na alkohol, nawet okazyjnie.

Narrator kilka razy identyfikuje się z autorem, choć po chwili zaprzecza temu powiązaniu. Jednak trafnie można opiniować, że jest to rodzaj pijackiej autobiografii, pisanej poetyckim, wyszukanym bełkotem. Są fragmenty zabawne, ale są i tragiczne. Opis, jak Juruś stacza się do rynsztoka, jak przemienia się z pijącego czasem w pijącego zawsze (każda okazja jest dobra), przeraża. Zakończenie jest dla mnie (ale i dla narratora) zbyt szczęśliwe miłosny happy end.

Trudno wystawić ostateczną notę. Spotkałam się zarówno ze świetnym stylem, jak i z już zbyt naturalistycznymi opisami. Ale jedno muszę przyznać: książka robi wrażenie i nie da się po jej przeczytaniu pozostać obojętnym!

O stylistycznie wyszukanym spożywaniu

Przyznaję, że gdyby nie zapowiedziana ekranizacja "Pod Mocnym Aniołem", to Pilcha bym nie ściągnął z księgarnianej półki. Przynajmniej jeszcze nie teraz, a jeśli już, mój wybór padłby raczej na "Spis cudzołożnic", bo trzeba przyznać, że to zachęcający i obiecująco brzmiący tytuł. Może kiedyś. Wróćmy jednak do wspomnianej adaptacji, za którą odpowiada nie kto inny, jak Wojtek "Robię W Polsce Najlepsze Filmy Z Alkoholem W Roli Głównej" Smarzowski. Nie znasz? Nie szkodzi - ta wiedza nie jest wymagana do dalszej lektury. Niemniej jestem przekonany, iż to był ostatni moment, by desperacko sięgnąć po "Pod Mocnym Aniołem", zanim księgarnie zostaną zasypane wydaniami z zapitą mordą Więckiewicza na okładce. Być może czytanie powieści tylko dlatego, że zbliża się film na jej podstawie, nie należy do manifestujących charakter i buntowniczo indywidualnych posunięć, ale kiedy mam zamiar obejrzeć autorską adaptację dzieła literackiego, lubię znać jej pierwowzór, by mieć porównanie. Ot, cała tajemnica. A sformułowania "zapita morda Więckiewicza" użyłem nie bez powodu (więc proszę mnie nie podawać do sądu), bo po pierwsze - główną rolę zagra w filmie Więckiewicz. Również nie znasz? Ponownie: nie szkodzi, choć sam aktor pewnie poczułby się urażony. Po drugie - powieść jest o piciu. Chlaniu. Spożywaniu alkoholu często i w dużych ilościach bądź rzadziej i w mniejszych, jeśli środki finansowe akurat są ograniczone. Jednego można być pewnym: w treści "Pod Mocnym Aniołem" - jak na polskim weselu - wódki raczej nie zabraknie.

"[...] trzeba było po męsku spojrzeć prawdzie w oczy, a prawdą nie było wylewanie wódki do zlewu i wyrzucanie butelek przez okno - prawdą było picie"[1].

Pan Jerzy pisze. Pan Jerzy czyta czasopisma, wszystkie - zarówno o wędkarstwie, jak o astronomii oraz trendach w modzie. Jerzy pierze ręcznie w wannie. Ale Jerzy, bohater powieści, Juruś nasz kochany, przede wszystkim pije. Wlewa w siebie litry wysokoprocentowego trunku, po czym nakłada buty, czapkę i idzie do nocnego po więcej. Budzi się na druzgocącym kacu po kilkugodzinnej drzemce i dla kurażu wlewa w siebie szklankę alkoholu. I kolejne dziesięć szklanek. Jerzy jest świadomym, inteligentnym pijakiem i wielokrotnie ląduje na oddziale dla deliryków, również alkoholików, niedoszłych samobójców, ale nade wszystko ludzi o intrygującej przeszłości i niebanalnych, tajemniczych pseudonimach. Szymon Sama Dobroć, Kolumb Odkrywca, Król Cukru, Królowa Kentu i jeszcze parę innych. W ramach terapii mają oni za zadanie sporządzić spowiedź, konfesję dotyczącą nałogu, ale Jerzy za paczkę fajek robi to za nich. W końcu jest literatem z wyobraźnią. Żeby jednak nie było zbyt pesymistycznie i przygnębiająco, Jerzy w międzyczasie się zakochuje, więc głowa do góry - może coś z tego będzie. Bo co, jeśli nie miłość, jest w stanie odciągnąć od nałogu?

"On się oświadczył, ona wypiła kieliszek likieru miętowego i powiedziała: tak. Pierwszy raz kochali się na aptecznej kozetce na dyżurze nocnym, ona przedtem wypiła kieliszek likieru. Potem też było przedtem, potem, ilekroć się kochali, tylekroć ona wypijała przedtem kieliszek likieru. Po roku wypijała kieliszek likieru także wtedy, kiedy się nie kochali, po dwóch latach wypijała kieliszek likieru przy każdej okazji, po trzech latach piła likier w każdej wolnej chwili. Po czterech latach on już nie przyrządzał likieru wedle starej receptury. Dla niej nie miało to wielkiego znaczenia, od pewnego czasu wolała spirytus"[2].

Tak, całość powieści przytłacza swoim gigantycznym ciężarem alkoholizm i nawet pojedyncze optymistyczne akcenty na niewiele się zdają. Kropla w morzu wódki. Wydźwięk fragmentów poświęconych oddziałowi deliryków powodował we mnie wrażenie, że czytam "Oddział chorych na raka" - miałem podobne odczucia, iż opuszczą go szczęśliwie tylko nieliczni wybrańcy, ale i oni w mgnieniu oka wrócą. Jeśli wcześniej nałóg ich nie wykończy. Jednak o ile powieść Sołżenicyna jest przejmująca w swoim realizmie, o tyle Pilch góruje w kwestii wartości literackiej opisów. Jest szczerze, stylowo, nieco ironicznie, lecz nie brakuje też kwiecistych metafor, a tragizm alkoholizmu często ubrany jest w poetyczne szaty. Nie umniejsza to w czytelniku ponurego uczucia, ale jakoś przyjemniej przebiega cała procedura czytania. No i retrospektywny rozdział o kasztance Fuchs jest świetny, pierwszorzędny wręcz.

Nie jestem ekspertem w dziedzinie spożywania alkoholi. Od jakiegoś czasu nie lubię nawet alkoholu, bo chyba nie jest on już w stanie mnie czymkolwiek zaskoczyć, straciłem dla niego wyrozumiałość i fascynację, a przytępianie zmysłów nie jest mi potrzebne - lubię swoje zmysły i to, co im zawdzięczam. Nie czułem się więc urzeczony tematem i pewnie dlatego powieść nie przemówiła do mnie z takim impetem i doniosłością, jak powinna. Dopuszczam też możliwość, że nie udało mi się z odpowiednią dozą empatii zgłębić dramatu alkoholizmu. A może po prostu dość mam tych dramatów w najbliższym i nieco dalszym otoczeniu.


---
[1] Jerzy Pilch, "Pod Mocnym Aniołem", wyd. Świat Książki, 2012, str. 42.
[2] Tamże, str. 128.


[opinię zamieściłem wcześniej na blogu]


Recenzje ze strony BiblioNETka są opublikowane za zgodą serwisu.

Dodaj recenzję książki – Jerzy Pilch "Pod Mocnym Aniołem"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzjia
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
To top