Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
Twój koszyk »
jest pusty
+1

Dodano:
sprawdź zawartość koszyka »

sprawdź
koszyk »
kontynuuj
zakupy »
Był sobie pies - Książki
wstaw obrazek na swoją stronę
X <a href="https://www.ravelo.pl/byl-sobie-pies-w-bruce-cameron,p100534866.html" title="Był sobie pies"> <img src="https://www.ravelo.pl/pub/mm/img/220/100534866.jpg" alt="Był sobie pies - Książki"> </a>

Był sobie pies

Ten świat jest naprawdę pomerdany

W. Bruce Cameron

  Wydawnictwo Kobiece , data wydania 15 lutego 2017 , OPRAWA MIĘKKA

ocena: 3 [liczba ocen: 14] Przeczytaj recenzje

Bestseller

Towar dostępny, wysyłka 24h.

?

Koszty, terminy i ograniczenia dostawy

?

Czas oczekiwania na zamówienie

?

Akceptowane formy płatności

?
Cena detaliczna: 39.90 zł

27.93 zł

oszczędzasz 30%

lub przenieś do przechowalni

Inne wersje

Audiobook mp3 36.90 zł 33.21 zł sprawdz
Książka 1 - CD-MP3 39.90 zł 31.92 zł sprawdz
Książka (Outlet) oprawa miękka 39.90 zł 23.47 zł sprawdz
Ebook epub,mobi 26.90 zł 24.21 zł sprawdz
Zobacz pełny opis

Pełny opis książki – W. Bruce Cameron "Był sobie pies"

BYŁ SOBIE PIES – KSIĄŻKA, KTÓRA DOCZEKAŁA SIĘ EKRANIZACJI – PRZEDSTAWIA LOSY NAJBARDZIEJ WYSZCZEKANEGO BOHATERA WSZECH CZASÓW

Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.

Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!

Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca.

Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją.

WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA, ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI

To napisana z ikrą, przejmująca powieść, która oczaruje nie tylko fanów zwierząt domowych. – Booklist
Dodatkowe informacje

W. Bruce Cameron, Był sobie pies - fragment książki

– Szczeniaczek! – wykrzyknął radośnie i obaj pobiegliśmy ku sobie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie mogłem przestać go lizać, on nie mógł przestać chichotać, a obaj nie mogliśmy przestać tarzać się razem w trawie. Nigdy chyba nie miałem potrzeby rozmyślania o istocie zwanej chłopcem, ale teraz, kiedy znalazłem jednego dla siebie, stwierdziłem, że nie ma we wszechświecie wspanialszego stworzenia. Chłopiec pachniał błotkiem, cukrem i jakimś obcym mi zwierzęciem. Od jego palców poczułem lekki zapach mięska, więc je wylizałem. Pod koniec dnia znałem go już na pamięć i poznałbym go wszędzie, nie tylko po zapachu. Poznałbym jego twarz, dźwięk głosu, gesty. Miał ciemne włosy jak Bobby, ale był krótko ostrzyżony, a i oczy miał dużo jaśniejsze od mojego dawnego opiekuna. Osobliwie przechylał do mnie głowę, jakby chciał mnie bardziej usłyszeć niż zobaczyć, a za każdym razem, gdy przemawiał, jego głos przepełniała radość. Głównie jednak napawałem się jego zapachem, lizałem go po twarzy i podgryzałem palce.

– Mamusiu, czy możemy go zatrzymać? Możemy? – prosił w przerwach w chichotaniu. Kobieta przykucnęła, żeby pogłaskać mnie po główce.

 – No cóż, wiesz, jaki jest tata, Ethan. Zechce usłyszeć, że będziesz się pieskiem zajmował… – Będę! Będę! – …i że będziesz go wyprowadzał na spacery, karmił…

– Codziennie! Będę go codziennie wyprowadzał na spacery, karmił, czesał, poił…

– …i sprzątał jego kupkę z trawnika? Na to pytanie chłopiec nie odpowiedział.

 – Po drodze kupiłam karmę dla szczeniąt. Chodź, damy mu kolację. Nie uwierzysz, jak to było, musiałam biec na stację benzynową po butelkę wody, bo mały prawie umarł z przegrzania – powiedziała kobieta.

– Chcesz kolację, hę? Zjemy kolacyjkę? – zapytał mnie chłopiec.

Jak dla mnie bomba!

Ku mojemu zdziwieniu podniósł mnie i zaniósł do domu na rękach! Nigdy w życiu nawet przez myśl mi nie przeszło, że takie coś jest możliwe. Już mi się tu podobało.

Niektóre podłogi w domu były miękkie i przesiąk­nięte tą samą wonią obcego zwierzaka, którą wyczu­wałem od chłopca, podczas gdy inne były twarde i śli­skie; kiedy goniłem chłopca po domu, rozchodziły mi się na nich nóżki. Gdy brał mnie na ręce, strumień przepływającej między nami miłości był tak silny, że aż mnie ściskało w żołądku, jakby opanował go głód.

Leżałem właśnie z chłopcem na podłodze, bawiąc się w zabieranie szmatki, gdy nagle poczułem lekką wibrację przechodzącą przez dom i usłyszałem dźwięk, który, jak już wiedziałem, oznaczał zamykanie drzwi od samochodu.

– Tata wrócił – powiedziała kobieta o imieniu Ma­musia do chłopca o imieniu Ethan.

Ethan wstał z podłogi i podszedł do drzwi, a Mamu­sia stanęła obok niego. Potrząsnąłem jeszcze szmatką w ostatnim zwycięskim geście, ale nie była już tak in­teresująca, jak wtedy, gdy do jej drugiego końca przy­twierdzony był chłopiec.

Drzwi się otworzyły.

– Cześć, tato! – zawołał głośno chłopiec.

Do pokoju wszedł mężczyzna, przesuwając spojrze­niem od Mamusi do Ethana i z powrotem.

– Okej, o co chodzi? – zapytał.

– Tato, mamusia znalazła takiego szczeniaczka… – zaczął Ethan.

– Był zamknięty w samochodzie, prawie umarł od udaru słonecznego – dodała Mamusia.

– Tato, czy możemy go zatrzymać? To najgrzeczniejszy szczeniak na świecie! Postanowiłem skorzystać z chwili nieuwagi i zanurkowałem w buty chłopca, ciągnąc za sznurówki.

– Och… no nie wiem, to nie najlepsza pora – odpowiedział ojciec. – Czy wiesz, ile taki szczeniak wymaga opieki? A ty masz tylko osiem lat. To zbyt duża odpowiedzialność. Szarpnąłem za sznurówkę, która wreszcie skapitulowała i się rozwiązała. Próbowałem uciec z nią w zębach, ale była mocno przytwierdzona do stóp chłopca i pociągnęła mnie z powrotem, a ja przekoziołkowałem i przewróciłem się. Warcząc, raz jeszcze rzuciłem się na sznurówki, chwyciłem je i odpowiednio wytarmosiłem.

– Zaopiekuję się nim, będę go wyprowadzał na spacery, karmił, kąpał – wyliczał chłopiec. – To najlepszy szczeniak na świecie, tato. 

Był sobie pies, W. Bruce Cameron - zwiastun filmu

O autorze

William Bruce Cameron urodził się w 1960 roku w Petoskey (stan Michigan). Jest pisarzem, felietonistą i komikiem. Sławę przyniosła mu powieść Był sobie pies, utrzymująca się na liście bestsellerów "New York Times'a" przez 52 tygodnie.  Do napisania książki zainspirowało go spotkanie psa, który przypominał mu z wyglądu jego suczkę z dzieciństwa, Cammie. Na podstawie książki powstał film o tym samym tytule.Jest także autorem bestsellerowej książki Jak wytrzymać z nastolatką. Dwukrotnie został wybrany najlepszym felietonistą przez National Society of Newspaper Columnist. Do napisania książki zainspirowało go spotkanie psa, który przypominał mu z wyglądu jego suczkę z dzieciństwa, Cammie.Obecnie mieszka w Kalifornii.

Ravelo poleca książki:

Cechy produktu

Cechy produktu

Dostawca: Azymut

Wydawca: Wydawnictwo Kobiece

data wydania : 15 lutego 2017

liczba stron: 392

format: 13.5x20.5cm

język wydania: polski

numer wydania: 1

numer produktu: 100534866

EAN: 9788365506986

Średnia ocena Klientów: 3 (Oceniło 14 osób)
Kategorie

Polecamy także:

Przeczytaj recenzje

Przeczytaj recenzje książki – W. Bruce Cameron "Był sobie pies"

Zostań naszym recenzentem i dodaj swoją opinię o produkcie

Recenzja dodana 2017-02-01

Przepiękna, ciepła i mądra książka o przyjaźni i sensie życia

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wygląda świat z punktu widzenia psa? Jakie myśli kłębią się w jego głowie? Co mógłby nam powiedzieć, gdyby potrafił wyrazić swoje uczucia słowami? Jako miłośniczka tych czworonożnych istot i właścicielka dwóch całkiem pokaźnych psiaków często łapię się na tym, że próbuję odgadnąć, co kryje się za ich spojrzeniami. Zwłaszcza gdy lekko przechylają łeb i patrzą w skupieniu, jakby intensywnie nad czymś rozmyślały. One także zainteresowały się książką W. Bruce'a Camerona (co uwieczniłam na zdjęciach), choć obawiam się, że ich uwagę przyciągnęła raczej jako potencjalna przekąska (gust kulinarny moich psów już dawno przestał mnie zadziwiać - regularnie konsumują np. gazetkę z Kauflandu).

Główny bohater powieści to wyjątkowy pies, który odradza się w kilku wcieleniach. Poznajemy go jako malutkiego szczeniaczka, spędzającego czas ze swoją mamą i rodzeństwem - Prędkim, Głodkiem i Siostrą. Wkrótce nadchodzi kres ich beztroskich zabaw, muszą nauczyć się, jak przetrwać, co w przypadku bezpańskich psów wcale nie jest proste. Toby, jak zostanie później nazwany przez sympatyczną Seniorę, trafia do Zagrody, gdzie wiedzie całkiem szczęśliwe - choć krótkie - życie. Zdobyte doświadczenia pomagają mu jednak w następnym wcieleniu, gdy jako Bailey znajduje wreszcie kochający dom i chłopca, Ethana, którego obdarza bezwarunkową miłością i przywiązaniem. Jakie jest jego zdziwienie, gdy odradza się po raz drugi! Przeżywa szok - przecież czuł, że spełnił swoją misję, a tu nie dość, że wszystko zaczyna się od nowa, to w dodatku tym razem jest dziewczyną... Ale za to jaką! Jako Ellie zostaje psem policyjnym, szkolonym w poszukiwaniu i ratowaniu ludzi. A jakby wrażeń jeszcze było mało... powraca znów - jako Miś/Koleżka. Jak skończy się ta zagmatwana historia?

W. Bruce Cameron stworzył przepiękną powieść, która każdemu miłośnikowi psów (i nie tylko!) przypadnie do gustu. Ciepła, pełna humoru, a zarazem mądra historia poruszy niejedno serce, skłaniając do refleksji nad życiem i nad tym, co w nim najcenniejsze. Świat przedstawiony z punktu widzenia naszego psiego bohatera jest wyjątkowy i zapada głęboko w pamięć. Czyniąc z niego narratora, autor dał nam możliwość patrzenia oczami tego uroczego czworonoga choć przez chwilę oraz zrozumienia wielu jego zachowań. Towarzyszenie Baileyowi w poszukiwaniu sensu (psiego) życia to coś, czego po prostu nie można przegapić. Od tego wspaniałego psa niejeden człowiek mógłby się wiele nauczyć. Polecam z całego serca!

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 1 z 1 klientów uznało recenzję za pomocną

Recenzja dodana 2017-01-15

Był sobie pies

Jest takie powiedzenie: że kto nie kocha zwierząt – ten nie kocha też ludzi. I to z całą pewnością jest prawda. Nie ma takiego człowieka na ziemi, który by nie kochał psów.
Te urocze, słodkie, małe i duże, przytulaśne czworonogi, które są takie wierne swojemu panu, aż do końca życia.
I oto proszę- historia i opisane przygody widziane okiem psa. Wraz z mamą i trojgiem rodzeństwa trafił do Zagrody, gdzie przebywały tam inne psy. Ten piękny golden- retrievier, gdy został zamknięty w samochodzie, uwolniła go mama ośmioletniego chłopca Ethana, a pies i tak został nazwany Bayleyem.
Chłopiec, go uwielbiał, a zwierzak odwzajemniał się taką miłością, jaką tylko może dać zwierzę człowiekowi.
Ale nie tylko o miłość tutaj chodzi, bo pies broniąc swojego stada – a właściwie rodziny, u której mieszka, potrafi w chwili niebezpieczeństwa rzucić się na człowieka, aby chronić rodzinę, np. wtedy, gdy w domu wybuchł pożar pies, będąc wiernym i oddanym swemu panu w chwili niebezpieczeństwa potrafi ugryźć wroga, podpalacza domu.

Całym sensem wiernego psa było kochać chłopca, być z nim i go uszczęśliwiać. I oto pies budzi się w kolejnym wcieleniu, jako suczka – Ellie.
Powołaniem tego psa, w każdym wcieleniu było ratowanie ludzi, jednak najbardziej na świecie tęsknił do swojego ukochanego chłopca, który nazywał go psem – głuptaskiem.

Czytając tę książkę miałam wiele przeżyć i emocji: od radości i szczęścia, po rozpacz i łzy, ponieważ jak można być nieczułym wobec swojego ukochanego czworonoga, który do końca jest wierny swojemu panu.
Odczucia ludzkie są jednak trochę inne niż zwierząt, ale jedno nas łączy – kochać i śmiać się.
Ludzie są bardziej skomplikowani od psów i mają dużo ważniejszy sens życia. Głównym zadaniem psa jest być przy swoim chłopcu, trwać u jego boku i dawać mu pociechę i zapewnienie, że w ostatnich chwilach nie zostanie sam, że zawsze troszczy się o niego jego wierny pies.

Przeczytajcie koniecznie tę przejmującą historię, a dowiecie się co tak naprawdę myśli o Was wasz ukochany pupil.
Dowiecie się: co go bawi, a co smuci, jak wiele może poświęcić dla swojego pana i jakie ma tajemnice.
Książka jak również i film, którego premiera będzie w lutym 2017 powinny obejrzeć całe rodziny, bowiem jest to opowieść familijna.
Życzę dużo uśmiechu i zabawy.

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 1 z 1 klientów uznało recenzję za pomocną

Recenzja dodana 2017-01-15

Pomerdany świat

"Był sobie pies", czyli powieść o czworonożnym przyjacielu człowieka. Nie jest to jednak typowa powieść, a mianowicie, pisana jest z perspektywy psa. To on nam opowiada to co widzi, co czuje. Wspaniała opowieść i wzruszająca historia o zwierzaku, który chciał kochać i być kochanym.
Bailey to nasz główny bohater. To jego poznajemy od pierwszych dni zwierzęcego życia. Mamy okazję poznać jak szczeniaki uczą się na błędach, jak cieszą się z nowych rzeczy i co myślą na temat ludzi. Ich główną zaletą i jednocześnie ogromną wadą jest wierność i lojalność. To w jaki sposób kochają człowieka jest naprawdę niesamowite. Sama mam psa, wiem, że czasem jestem dla niego niemiła, ale on pomimo wszystko dalej cieszy się jak tylko wracam do domu. Podobnie Bailey. Wszystkie złe sytuacje oddalał w niepamięć aby cieszyć się tym co tu i teraz. Jednak dla niego to "teraz" zostało przedłużone o kilka wcieleń. Ma on cel do wykonania, misję, która sprawia, że piesek odradza się w nowym ciele, jednak dusza i wspomnienia są te same. Czarująca postać Baileya wprowadza nas w całkowicie inny świat. Inny, niż te co znamy z naszego życia. Inna perspektywa, inne spojrzenie na nasze otoczenia. To co dla nas ludzi wydaje się małym, nic nie znaczącym szczegółem, dla zwierząt jest to kopalnia tajemnych ciekawostek i zagadek.
To naprawdę wzruszająca historia, wywołująca u czytelnika miliony emocji. Od miłości po smutek i płacz. Idealnie przedstawia proces dojrzewania zwierzęcia i jego jasne życiowe cele. Ciekawym zabiegiem jest również to, że Bailey wkraczając w nowe życie, jednocześnie pamięta wszystko to co wydarzyło się w poprzednim wcieleniu. Wie, co jest dobre, co złe i zbiera coraz to nowe doświadczenia. Wielu z nas, ludzi, chciałoby mieć taką zdolność, aby wiedzieć, komu można zaufać a komu lepiej nie. Książka ta w prawdziwy i wspaniały sposób pokazuje nam, ludziom, jak cieszyć się życiem, jak sprawić, żeby być szczęśliwym, bo tak na prawdę nie wiele potrzeba aby to osiągnąć. Wystarczy tylko chcieć i mieć determinację, a później wszystko ułoży się po naszej myśli.
Sądzę, że jest to pozycja konieczna dla każdego miłośnika zwierząt, a w szczególności psów. Jednak wydaję mi się, że każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Książka jest tak stworzona, że trafi nawet do najbardziej zatwardziałego serducha. A dlaczego tak? Bo kto z nas nie chcę dowiedzieć się dlaczego ten świat jest taki pomerdany?

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 1 z 1 klientów uznało recenzję za pomocną

Recenzja dodana 2017-01-01

„BYŁ SOBIE PIES”

Nie od dzisiaj wiadomo, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. W ciągu życia spotykamy wiele zwierząt, towarzyszą w złych i dobrych chwilach. Po latach nadchodzi moment rozstania. Wydaje się, iż na zawsze. Czy powroty są możliwe?

Pewien szczeniak umiera. I z zaskoczeniem odkrywa swoje kolejne istnienie. Tym razem z rąk przedwczesnej śmierci ratuje go nieznajoma kobieta. Psiak trafia do kochającego domu, gdzie chłopiec o imieniu Ethan nazywa go Baileyem. Stają się najlepszymi przyjaciółmi, przechodzą wspólnie długą drogę. Razem dojrzewają, przechodzą przez różne perypetie, kolejne radości i boleści. Po kilkunastu latach Bailey traci siłę. Jednak znowu pojawia się na świecie. Jest w tym jakiś cel, który należy odkryć. W nowym ciele, lecz z mnóstwem doświadczeń, których nie da się zapomnieć.

Uwielbiam psy. Rozczulam się nad każdym napotkanym na ulicy, a czworonożni bohaterowie książek od razu podbijają moje serce. Od pewnego czasu docierają wiadomości o ekranizacji powieści autorstwa W. Bruce’a Camerona. Przyznaję, mam w planach wypad do kina. Jednak najpierw chciałam zajrzeć do lektury, aby móc później porównać obie wersje. Udało się! Szybko otrzymałam własny egzemplarz i praktycznie natychmiast zaprzyjaźniłam się z Baileyem. Postanowiłam, że w trakcie czytania nie uronię ani łezki. Cóż, płonne życzenie. Literatura pełna emocji, dostarczająca wzruszeń, ogrzewająca w zimowym okresie. Urocza i dowcipna. Gdy skończyłam ostatni rozdział, to przez kolejne godziny analizowałam każdą sytuację. I jakoś inaczej spojrzałam na mojego psa, zaraz nabrałam ochoty, aby Laylę przytulić, bardziej docenić jej wkład w me życie. Tak, zwierzęta są niesamowicie cenną częścią świata, o czym chyba nie muszę nikogo przekonywać.

Rozumiem fenomen Camerona. „Był sobie pies” — bestseller w wielu krajach, a pozornie prosta historia. Nic bardziej mylnego. Wszystkie strony kryją drugie dno, zawierają ważne przesłania. Uważam, że to świetna pozycja dla osób, które właśnie borykają się ze stratą pupila. Z własnego doświadczenia wiem, iż w takim momencie pojawiają się naprawdę depresyjne myśli. A opowieść o Baileyu przynosi ulgę w cierpieniu, podnosi na duchu. Przynosi pozytywne łzy. Zabrzmię banalnie, ale ta książka w pewien sposób zmieniła moje spojrzenie. Nabrałam spokoju. Dotarł do mnie ogrom roli, jaką grają nasi czworonożni kompani. Słodko-gorzka fabuła, pełna dowcipu i melancholii.

Więź między Ethanem a Baileyem pokazuje, że uczymy się od siebie nawzajem. Dwa różne gatunki, ale podobne zachowania. Wielu właścicielu czworonogów odnajdzie w ludzkich bohaterach siebie, czasem niecierpliwych, jednak ciągle kochających. Cameron sięgnął po temat powierzchownie prosty, lecz dający spore pole do popisu. Autor podołał zadaniu, łatwo wpaść w przesadę. Tutaj nie ma nadmiaru lukru, po prostu dostajemy poruszającą lekcję. Lekcję o sile przyjaźni, potrafiącej przeskakiwać kłody rzucane przez los. Nie od dziś wiadomo, że wiele możemy nauczyć się właśnie od psów.

Absolutnie pokochałam narrację Baileya. Bywa sarkastyczny, ciągle dojrzewa. Podobnie jak reszta postaci, miewają swoje wady, co czyni ich realnymi. W ciągu rozwijania się akcji poznajemy kolejnych bohaterów, pojawiają się sympatie i antypatie. Mogę zdradzić, że najbardziej pochłonęły mnie rozdziały poświęcone Ethanowi i naprawdę nie mogę doczekać się momentu, gdy zobaczę film. Wydaje się, iż psia egzystencja ogranicza się do zaspokajania podstawowych potrzeb. Nic bardziej mylnego! Cameron uświadamia głębię wynikającą z obserwacji. I też zaczęłam przypatrywać się swojej Layli, zauważając jej indywidualność, siłę charakteru. Bailey wyciąga wnioski z każdej sytuacji — warto na to zwrócić uwagę, przenieść do własnych zwyczajów.

„Był sobie pies” to idealny prezent dla miłośników zwierząt. Jestem pewna, że książka Was wzruszy i rozbawi, wypełni serca miłością. Dlaczego odmówić sobie takiej lektury? Znakomita propozycja trafiająca w samo sedno i uświadamiająca, iż psy też mają w życiu cel.

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 1 z 1 klientów uznało recenzję za pomocną

Dodaj recenzję

Dodaj recenzję produktu "Był sobie pies"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzji
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
promocja
To top