Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
Twój koszyk »
jest pusty
+1

Dodano:
sprawdź zawartość koszyka »

sprawdź
koszyk »
kontynuuj
zakupy »
promocja
Czarna madonna - Książki
wstaw obrazek na swoją stronę
X <a href="https://www.ravelo.pl/czarna-madonna-remigiusz-mroz,p100601438.html" title="Czarna madonna"> <img src="https://www.ravelo.pl/pub/mm/img/220/100601438.jpg" alt="Czarna madonna - Książki"> </a>

Czarna madonna

Remigiusz Mróz

Czwarta Strona , data wydania 19 lipca 2017

ocena: 5 [liczba ocen: 21] Przeczytaj recenzje

Nowość Bestseller

Towar dostępny, wysyłka 24h.

?

Koszty, terminy i ograniczenia dostawy

?

Czas oczekiwania na zamówienie

?

Akceptowane formy płatności

?
Cena detaliczna: 39.90 zł

27.93 zł

oszczędzasz 30%

lub przenieś do przechowalni
Zobacz pełny opis

Pełny opis książki – Remigiusz Mróz "Czarna madonna"

Boeing 747 irlandzkich linii lotniczych miał wylądować w Tel Awiwie o trzeciej w nocy. Nigdy nie dotarł na miejsce, a kontakt z maszyną utracono gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Na pokładzie znajdowało się 520 osób, w tym narzeczona Filipa, która miała odbyć pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Świętego.

Przez pierwsze godziny Filip wierzy, że samolot się odnajdzie. Nic nie wskazuje na zamach, straż przybrzeżna nie odnajduje wraku, a co jakiś czas do kontroli lotów dociera sygnał z transpondera.

Co stało się z boeingiem? Jaki związek ma jego zniknięcie z podobnymi zdarzeniami? I jakie znaczenie ma obraz Matki Bożej, nazywany Czarną Madonną? Pierwsze odpowiedzi każą Filipowi sądzić, że niewiedza naprawdę jest błogosławieństwem.

Dodatkowe informacje

Remigiusz Mróz, Czarna madonna - fragment książki

Szatan istnieje. Nie tylko jako idea, uosobienie naszych własnychdemonów lub symbol zła, ale jako osoba. Jezus rozmawiałz nim, przebywając na pustyni. Leon XIII widział go, kiedyodprawiał mszę – potem polecił całemu miastu modlić się,by Bóg strącił diabła do piekła. W Rytuale rzymskim znajdujesię egzorcyzm, który papież ułożył niedługo potem i któryodmawiał kilkakrotnie każdego dnia.Być może dzięki osobom tak gorliwym, jak Leon XIII, zło przez lata pozostawało w ukryciu. W pewnym momencie cośsię jednak zmieniło. Było to trzynastego kwietnia, cztery lata po tym, jak nadobre zdjąłem koloratkę i schowałem ją na dnie jednej z szuflad. Wcześniej spędziłem sześć lat w seminarium, po prymicji jeszcze przez kilka podążałem drogą, która wydawała mi się jedyną słuszną. Zszedłem z niej niedługo po tym, jak poznałemAnetę.Przychodziła na msze, które celebrowałem jako wikariuszparafi alny. Spowiadałem ją kilkakrotnie, bywałem u niej na kolędzie. Udzieliłem nawet ślubu jej siostrze, nie przypuszczając,że kiedyś sam stanę z Anetą na ślubnym kobiercu. A raczej, że niemal to zrobię. Stało się to możliwe tylko dlatego, że po zrezygnowaniu z kapłaństwa dzięki mojemu biskupowi uzyskałem papieską dyspensę. Wprawdzie sakramentu święceń wyrzec się nie mogłem i duchownym miałem pozostać do końca życia, ale wolno mi było uczestniczyć w życiu Kościoła jak każdemu innemu wiernemu. Także poprzez zawarcie małżeństwa. Trzynastego kwietnia dzieliło mnie od tego raptem kilka miesięcy. Razem z Anetą mieliśmy wybrać się w podróżprzedślubną do Ziemi Świętej. Długo to planowaliśmy, odłożyliśmy pieniądze, ale pech chciał, że sytuacja zmusiła mnie,bym został w Polsce. Może gdyby nie zaciągnięte kredyty i opłakana sytuacja fi nansowa, stałoby się inaczej. Ostateczniejednak nie miałem wyjścia – musiałem wybierać między podróżądo Izraela a perspektywą pożegnania się z pracą.Moja narzeczona po długich namowach poleciała sama.
A ja niedługo potem miałem przekonać się, że dług we frankachokaże się błahostką w porównaniu z tym, co przyjdziemi spłacać przez resztę życia.
Tamtej nocy miałem problemy z zaśnięciem – może dlatego, że puste łóżko przypominało mi samotne życie, które niegdyś wiodłem. Obawiałem się, że nie zmrużę oka, alew pewnym momencie sen w końcu mnie zmorzył. Nie nadługo. Kwadrans, może dwa po tym, jak zasnąłem, obudziłamnie komórka. Wibrowała na szafce nocnej, ale miałem wrażenie, jakbyto rzeczywistość drgała. Jęknąłem, żałując, że wyrwano mnie z błogiej nicości snu,którego już nie pamiętałem. Dopiero po chwili zreflektowałem się, że najpewniej dzwoni Aneta, by powiedzieć, że bezpieczniewylądowała.Spojrzałem na wyświetlacz i przekonałem się, że mamkilka nieodebranych połączeń. Może spałem mocniej i dłużej,niż mi się wydawało. Zmrużyłem oczy, rozdrażniony blaskiemwyświetlacza i faktem, że to nie narzeczona próbowałasię ze mną skontaktować, ale mój ojciec.Jedna z ostatnich osób, z którymi chciałbym rozmawiać.Szczególnie w środku nocy.
Mimo to przesunąłem palcem po ekranie.
– Tak? – zapytałem.
– Chryste… – powiedział na wydechu ojciec.
– Myślałem…
– Co się dzieje?
– Myślałem, że jesteś na pokładzie tego samolotu.
Podsunąłem się do wezgłowia i włączyłem nocną lampkę.Wyraźna ulga w głosie ojca była niepokojąca, należał bowiemdo wyjątkowo powściągliwych osób. Nie popadał w egzaltację nawet wtedy, kiedy sytuacja tego wymagała. Z punktu widzenia przeciętnego rozmówcy była to niewątpliwa zaleta –z punktu widzenia syna niekoniecznie.
– Nie poleciałem – odparłem, jeszcze niedobudzony.
–Aneta w końcu dała się przekonać, żeby…
– Była tam?
Czas przeszły był jak cios prosto między oczy. Odchrząknąłem nerwowo.
– Co się dzieje? – powtórzyłem. – O co chodzi?
Milczał, ale słyszałem, jak łapczywie nabiera tchu. Zupełnie jakby dopiero wynurzył się spod wody po próbie pobicia rekordu w czasie nurkowania.
– Halo? – ponagliłem go.
Wiedziałem już, z czego wynika moja irytacja. Nawet gdyby powiedział mniej, a mój umysł wzbraniałby się przed zrozumieniem implikacji tego telefonu, pojąłbym, że wydarzyła się tragedia.
– Stracili kontakt z maszyną – oznajmił.
Nie odpowiedziałem.
– Włącz NSI – poradził. – Trwa relacja na żywo.
Podniosłem się powoli, spokojnie. Nie docierał do mnie sens słów ojca. Poszedłem do salonu, odnosząc wrażenie, jakby każdy krok był okupiony wręcz absurdalnym wysiłkiem.Włączyłem telewizor i stanąłem przed nim jak przedołtarzem.Ojciec przez chwilę podawał mi te same informacje, któreprzekazywano na antenie stacji informacyjnej. Na konieczapytał, czy to na pewno ten samolot.
Lot tanich irlandzkich linii lotniczych Air Hibernia z wrocławskichStrachowic na lotnisko Bena Guriona w Tel Awiwie.Numer rejsu AH 3836. Boeing 747-100-SR-46. Nie mogło być mowy o żadnej pomyłce. Nogi się pode mną ugięły i opadłem ciężko na fotel. Słyszałem głos w słuchawce, ale nie rozumiałem już żadnychsłów.
– Filip? – zapytał z niepokojem ojciec. – Słyszysz mnie?
Właściwie tylko on mówił do mnie po imieniu. Wszyscy inni używali pseudonimu Bergkamp – lub skrótu Berg – którego nabawiłem się, kiedy w latach dziewięćdziesiątych kupiłem na bazarze koszulkę holenderskiego piłkarza.
– Słyszę.
– Mówiłem, że ostatni kontakt z maszyną był na ponad pół godziny przed planowanym lądowaniem. Gdzieś nad Morzem Śródziemnym.
– Nad Lewantyńskim – poprawiłem go, potrząsając głową.
– Właśnie mówią o tym na NSI.
Przejęty głos prowadzącego nocne pasmo informacyjne zdawał się złowróżbny, jakby mężczyzna zaraz miał zapowiedzieć huk siedmiu archanielskich trąb zwiastujących koniec świata. Być może w pewnym sensie tak było. Przynajmniej dla mnie.
– Są jakieś hipotezy? – zapytałem, wciąż zbity z tropu. –Wiedzą, co się stało?
– Mogło dojść do awarii transpondera. Rozważają też porwanie…
Nie wspomniał o najbardziej prawdopodobnej przyczynie,która sama się nasuwała. Byłem mu za to wdzięczny. Gdybym usłyszał z jego ust słowo „katastrofa”, zapewne byłobymi jeszcze trudniej ogarnąć umysłem to, co się działo.
– Za kwadrans oświadczenie ma wydać rzecznik liniilotniczych – dodał.
Spojrzałem na zegarek, zastanawiając się, ile osób w środku nocy będzie słuchało przedstawiciela Air Hibernia. Zapewne niewiele, większość rodzin nie miała pojęcia, że coś złego stało się z ich bliskimi. Prześpią tę noc spokojnie. Jako jedną z ostatnich. Rano zacznie się gehenna.
– Takie awarie się zdarzają – dodał ojciec.
– Transpondera?– Oczywiście.
Nie sądziłem, by to było przyczyną braku sygnału. Może przemawiał przeze mnie pesymizm, a może fakt, że od pewnego czasu media skrupulatnie relacjonowały każdy przypadek zaginięcia samolotu.

Czarna Madonna, Remigiusz Mróz - film promocyjny

Remigiusz Mróz - o autorze


Remigiusz Mróz
- pisarz, doktor nauk prawnych, nałogowy biegacz, miłośnik gór. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Leona Koźmińskiego w Warszawie. Autor kursu pisania na Lubimy Czytać. Pisze także teksty naukowe. Jest autorem takich kryminałów jak między innymi: "Zaginięcie", "Ekspozycja", "Kasacja", "Chór zaginionych głosów", "Wieża milczenia". 

Ravelo poleca książki:

Błękitne sny
-30%

Błękitne sny

Katarzyna Michalak

36.90 zł 25.83 zł

zamów
Początek
-30%

Początek

Dan Brown

49.90 zł 34.90 zł

zamów
We wspólnym rytmie
-30%

We wspólnym rytmie

Jojo Moyes

39.90 zł 27.93 zł

zamów
Niezwykły dar
-32%

Niezwykły dar

Diana Palmer

37.99 zł 25.83 zł

zamów
Przesyłka
-35%

Przesyłka

Sebastian Fitzek

39.80 zł 25.86 zł

zamów
Trzecia
-30%

Trzecia

Magda Stachula

36.90 zł 25.83 zł

zamów
Cechy produktu

Cechy produktu

Wydawca: Czwarta Strona

data wydania : 19 lipca 2017

liczba stron: 450

format: 13.0x20.0cm

język wydania: polski

numer produktu: 100601438

EAN: 9788379767106

Średnia ocena Klientów: 5 (Oceniło 21 osób)
Kategorie

Polecamy także:

Przeczytaj recenzje

Przeczytaj recenzje książki – Remigiusz Mróz "Czarna madonna"

Zostań naszym recenzentem i dodaj swoją opinię o produkcie

Recenzja dodana 2017-07-15

Czarna Madonna

Od ponad miesiąca dostaję tajemnicze przesyłki od Wydawnictwa Czwarta Strona, w których znajdowały się fragmenty puzzli, które ostatecznie utworzyły okładkę książki wraz z datą premiery, zaproszenie oraz bilet na lot, pocztówkę z płonącym fotelem pasażerskim, mapkę przedstawiającą trasę lotu oraz pierwszy rozdział książki. Wydawnictwo, wysyłając te materiały promocyjne, chciało wzbudzić zaciekawienie wśród czytelników. Muszę przyznać, że udało im się to w 100%. Blogerzy, w tym również ja, od kilku tygodni zastanawiali się o czym będzie nowa książka Remigiusza Mroza i co równie ważne - z jakiego będzie gatunku. Okazało się, że tym razem autor nas zaskoczył i postawił na horror religijny...

Głównego bohatera Filipa poznajemy w momencie, gdy dowiaduje się, że jego ukochana Aneta wraz z innymi pasażerami lotu AH 3836 irlandzkich linii lotniczych Air Hibernia do Tel Avivu zniknęli z radaru. Po jakimś czasie jednak zlokalizowano sygnały wysyłane przez samolot w kilku miejscach na świecie, co jest niemożliwe... Filip, który przez długi czas był bardzo blisko związany z Kościołem (był duchownym), aby nie siedzieć bezczynnie, pełen złych przeczuć postanawia sprawdzić na mapie lokalizację sygnałów, które układają się w kształt heksagramu - znaku służącego do przywoływania demonów. Filip stara się połączyć telefonicznie z Anetą, jednak zamiast jej głosu słyszy swój, mówiący w nieznanym dla niego języku. Coraz więcej pojawiających się znaków wskazuje na obecność czegoś, co nie jest ani ludzkie, ani dobre. Zwłaszcza, gdy samolot bezpiecznie ląduje na lotnisku w Tel Avivie...

Jeszcze kilka lat temu jednym z moich ulubionych gatunków filmowych był horror. Jednak chyba trochę przesadziłam z ilością, bo w końcu zaczęły mnie bardzo przerażać i to nie tylko w trakcie oglądania, ale również długo po seansie. Powieści z gatunku horror właściwie czytałam bardzo mało, bo w literaturze ten gatunek mnie nie interesował. Jednak, gdy dostałam w swoje ręce "Czarną Madonnę" stwierdziłam, że muszę podjąć się jej lektury z dwóch powodów: z racji tego, że została napisana przez Remigiusza Mroza oraz dlatego, że działania promocyjne wydawnictwa odniosły zamierzony efekt - byłam bardzo zainteresowana fabułą. Autor nie zamierzał krążyć wokół tematu - już w pierwszym rozdziale wprowadza niepokój, który pogłębia się wraz z każdą przeczytaną stroną. Dla mnie ta książka była straszna, bo to co było w niej przerażające niestety mogło być prawdziwe. Nie występują tutaj fantastyczne, wymyślone przez ludzi wilkołaki, czy wampiry, ale prawdziwe, realne zagrożenie - demony. Na świecie zostało potwierdzonych wiele przypadków opętania ludzi przez siły nieczyste, a ja wierzę, że istnieje taka możliwość, jak również pojawienie się antychrysta. Dlatego ta książka wzbudziła we mnie napięcie, którego nie mogłam pozbyć się do ostatnich stron. Autor postawił na własną interpretację i możliwy obraz Apokalipsy według Świętego Jana, która nadal stanowi zagadkę. Głównego bohatera wrzucił w sam środek opisywanych wydarzeń, przypisując mu niechlubną rolę bycia opętanym. Opisywał to bardzo szczegółowo - od wizji, aż po smród wydobywający się z ust Filipa... Fikcja miesza się z prawdą, ale w sposób dopuszczalny, nie ma tutaj przesady. Jak zawsze research został przeprowadzony na najwyższym poziomie, a przykładem mogą być zapisy z czarnych skrzynek podczas katastrofy lotu Japan Airlines 123, która wydarzyła się naprawdę. A cóż można powiedzieć o bohaterach? Wydawali mi się tacy różni od tych, do których przyzwyczaił nas Mróz. Jednak uznaję to za plus, że w tak poważne tematyce, jaką jest religia i zapowiedź końca świata, autor postawił na całkowicie normalne osoby, pozbawione ciętego poczucia humoru i sarkastycznych uwag. To by było jednak nie na miejscu, gdyby ktoś pokroju Chyłki znalazł się w fabule…

Nie jestem pewna, czy sięgnę jeszcze kiedykolwiek po książkę z gatunku horror religijny o opętaniu przez demony. Nie dlatego, że ta książka była zła - lecz dlatego, że nie lubię się bać ani niepokoić. Jednak wiem, że amatorów dreszczyku spowodowanego strachem nie brakuje - tym osobom mogę polecić "Czarną Madonnę". Ja raczej powrócę do czytania thrillerów autorstwa Mroza…

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 1 z 1 klientów uznało recenzję za pomocną

Dodaj recenzję

Dodaj recenzję produktu "Czarna madonna"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzji
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
promocja
To top