Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
Twój koszyk »
jest pusty
+1

Dodano:
sprawdź zawartość koszyka »

sprawdź
koszyk »
kontynuuj
zakupy »
promocjapromocja
Czerwień jarzębin - Książki
wstaw obrazek na swoją stronę
X <a href="https://www.ravelo.pl/czerwien-jarzebin-katarzyna-michalak,p100574471.html" title="Czerwień jarzębin"> <img src="https://www.ravelo.pl/pub/mm/img/220/100574471.jpg" alt="Czerwień jarzębin - Książki"> </a>

Czerwień jarzębin

Katarzyna Michalak
ZNAK literanova , data wydania 24 maja 2017

ocena: 5 [liczba ocen: 70] Przeczytaj recenzje

Nowość Bestseller

Towar dostępny, wysyłka 24h.

?

Koszty, terminy i ograniczenia dostawy

?

Czas oczekiwania na zamówienie

?

Akceptowane formy płatności

?
Cena detaliczna: 36.90 zł

24.72 zł

oszczędzasz 33%

lub przenieś do przechowalni
Zobacz pełny opis

Pełny opis książki – Katarzyna Michalak "Czerwień jarzębin"

Najnowsza powieść Katarzyny Michalak. Czerwień jarzębin jest drugą częścią "Leśnej Trylogii".

Trzy przyjaciółki, trzech braci i zło, które nie odpuszcza…

 

Leśną Polanę spowił mrok. Kiedy już wszystko wskazywało na to, że szczęście odnalazło do niej drogę, Gabriela nagle znika. Zło, które krzywdziło, wciąż nie jest syte bólu. Czy przyjaciele Gabrieli – i ten, który nie przestał ją kochać - zapobiegną nieszczęściu?

 

Majka i Julia, są gotowe na wszystko, by ocalić przyjaciółkę. Jednak los sprzysiągł się przeciwko nim. Niespodziewane wydarzenia zmuszają do trudnych wyborów i jeszcze trudniejszych decyzji.

A kiedy w grę wejdą uczucia – oraz przystojni bliźniacy Marcin i Patryk – można spodziewać się wszystkiego…

 

Czerwień jarzębin – kolejny tom bestsellerowej Leśnej Trylogii – opowiada o sile prawdziwej przyjaźni i miłości, która czasem przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. To także ostrzeżenie przed złem, któremu tylko najodważniejsi potrafią się przeciwstawić…

Dodatkowe informacje

Katarzyna Michalak, Czerwień jarzębin - fragment książki

Gdy Wiktor z Patrykiem wrócili do domu pana Antoniego, wystarczyło jedno spojrzenie na ich poszarzałe twarze, by starszy człowiek stracił nadzieję.

– Żyje? Powiedz chociaż, że moja córeńka żyje… – błagalnym tonem zwrócił się do Patryka, zaciskając palce na jego dłoni.

– Zna pan Kuchtę, panie Antoni… – zaczął cicho młody mężczyzna. – Dla niego ta zabawa dopiero się zaczyna. Zamierza dłużej podręczyć i Gabrielę, i nas.

Jako prawnik powinien nieco rozważniej dobierać słowa. Leszeński pobladł, wypuścił jego rękę i opadł na poduszkę. Majka natychmiast przy nim była.

– Mam nadzieję, że go nie zabiłeś tymi rewelacjami – syknęła do Patryka. – Nie mogłeś sformułować tego jakoś łagodniej?! – Chwyciła komórkę i wybrała 112. – Pogotowie? Starszy pan, którym się opiekuję, nagle stracił przytomność. Dziś zaginęła mu córka, już wieczorem czuł się źle, ma chore serce, teraz zaś… Dobrze. Podaję adres… Dziękuję. Czekam.

 

Gdy sanitariusze wynosili nosze, Antoni na chwilę odzyskał świadomość, odnalazł dłoń Majki i przycisnął do ust.

– Zróbcie dla mojej dziewczynki, co tylko możliwe. I powiadamiajcie mnie o wszystkim. Dobrym i złym.

– Nie zostawimy pana w tej cholernej niepewności i jeszcze gorszym strachu ani sekundy dłużej niż trzeba – obiecała Majka. – Przybiegnę, gdy tylko będę coś wiedziała.

Ucałowała dłoń staruszka i ze łzami w oczach patrzyła, jak zamykają się za nim drzwi karetki, mercedes rusza na sygnale i znika w mroku nocy.

Wróciła do mieszkania. Właśnie dzwonił Marcin z dalekiej Ibizy. Patryk przełączył swój telefon na głośnik, by wszyscy w pokoju mogli słuchać tego, co tamten ma do powiedzenia.

– Potrzebny nam szybki, dobry laptop z Windowsem… – zaczął.

Wiktor, który już nieco oprzytomniał i próbował wziąć się w garść, spojrzał na Patryka bezradnie:

– Obaj mamy apple.

Majka nonszalanckim gestem rzuciła na stół nowiutką, srebrzystą toshibę.

– Proszę bardzo. Z Windowsem.

Marcin mówił coś szybko i cicho do osoby, która mu towarzyszyła. Potem długo słuchał jej wyjaśnień. Wreszcie odezwał się.

– Mój… powiedzmy, że znajomy, znany jako X Factor, włamie ci się teraz do komputera, ale musisz mu w tym pomóc, musisz go sama zaprosić.

– Zapraszam serdecznie! – odparła Majka sarkastycznie. – Zawsze marzyłam, żeby mi haker komputer przetrzepał.

– Dostaniesz mailem link, zalogujesz się i otworzysz program. Tam będzie hasło. Podasz je przez telefon.

Majka wzruszyła ramionami, otworzyła link, znalazła hasło i podyktowała je. Trochę się zaniepokoiła, widząc, jak cyfry i litery zaczynają pojawiać się w okienku „powtórz hasło”, chociaż… nie ona je wpisywała.

Ale zupełnie zaparło jej dech w piersiach, gdy kursor - choć Majka nie trzymała w dłoni myszki - drgnął, przesunął się na czerwony prostokąt, podpisany „Let’s play” i… jej komputer przejął haker.

Czując się coraz bardziej nieswojo, patrzyła szeroko otwartymi oczami, jak ktoś swobodnie porusza się po jej toshibce, otwierając strony, których potrzebował i ściągając z nich tajemnicze kody czy szyfry. Czyjeś ręce, oczy i mózg zaczęły pracować coraz szybciej, w końcu okienka otwierały się i zamykały w takim tempie, że Majka, ogłuszona tym wszystkim – i widząc to na ekranie własnego laptopa! – po prostu usiadła.

Patryk oparł jej lekko dłoń na ramieniu, jakby dawał znać, że rozumie, co dziewczyna w tej chwili czuje. Posłała mu zbolały uśmiech.

Zgasł, gdy odezwał się Marcin:

– O której Gabriela wyszła ze szpitala? Im dokładniejszy czas dostaniemy, tym szybciej ją znajdziemy…

– Dzwonię do Julii – odparła.

Julia odebrała natychmiast. Zastanawiała się chwilę nad odpowiedzią.

– To musiało być jakiś kwadrans przed siódmą rano.

Informacja poszła w eter, to znaczy do chciwych tej informacji uszu, a potem palców hakera.

– Teraz przełączcie ekran laptopa na coś większego.

Podłączyli toshibę do telewizora i nagle tapeta z laptopa Majki – piękny, nagi model – znalazła się na znacznie większym niż laptop ekranie. Nikt słowem tego modela nie skomentował, za co była wdzięczna i braciom Prado, i hakerowi, a najbardziej cieszyła się, że pan Antoni nie musi tego oglądać i się za nią wstydzić. Nie było jednak czasu na takie przemyślenia.

– Teraz uwaga: zaraz dostaniecie szybki zrzut z czterech kamer – odezwał się Marcin. – W przyspieszonym tempie, bo mamy mało czasu. Jeżeli na którymś rozpoznacie Gabrielę, krzyczcie.

Tapeta z modelem zniknęła. Zastąpił ją obraz z czterech szpitalnych kamer. Wiktor i Majka podeszli bliżej. Patryk trzymał telefon. Nie pamiętał Gabrieli na tyle dobrze, by poznać ją po dziewięciu latach…

Obrazki zmieniały się szybko, ludziki na ekranie poruszały się w nienaturalnym tempie. Majka oczopląsu zaczęła dostawać, gdy wreszcie:

- Jest!!! Stop!!! W lewym górnym rogu, ta w błękitnych dżinsach i niebieskiej bluzce to Gabrysia!

„Jak strasznie chciałabym mieć pewność, że tak jak cała i zdrowa wychodziłaś ze szpitala, tak do nas wrócisz”, pomyślała ze smutkiem.

Ekran z Gabrielą powiększył się. Jej twarz, a potem cała sylwetka zostały zeskanowane. Niebieska bluzka dodatkowo jeszcze oznaczona.

– To będzie nasz marker, o ile jej nie zmieni – usłyszeli głos Marcina. – Zaczynamy zabawę.

Jeżeli Majka przed chwilą myślała, że oczy jej wypłyną od zmieniających się błyskawicznie obrazów, tak teraz projekcja nabrała takiego tempa, że nawet nie próbowała za nią nadążać.

Komputer zaczął sam namierzać oznaczony obiekt, przeskakując z kamery na kamerę. Monitoring miejski pokrywał niemal całe miasto, śledzili więc Gabrielę, jak idzie ulicami Bielan, potem Żoliborza, wreszcie wzdłuż Wisły aż do Starówki. W rzeczywistości taki spacer zajął jej dobrych parę godzin. Na ekranie – zaledwie trzy kwadranse. Jedno bezsprzecznie rzucało się w oczy: Gabrysia była cieniem samej siebie, wlokła się noga za nogą z ramionami zwieszonymi, jakby dźwigała na nich zbyt wielki ciężar, i wzrokiem wbitym w chodnik… Wiktorowi, który chłonął jej widok, serce się krajało. Majce, która powinna była wcześniej zauważyć, w jak fatalnym stanie jest jej przyjaciółka – jeszcze bardziej.

Nagle Gabriela, która dotąd wędrowała najwyraźniej bez celu, wyprostowała się, jakby podjęła decyzję – obraz w tym momencie zwolnił – i weszła na most.

Już nie szła przed siebie jak otępiała. Wszyscy troje widzieli, iż wie, dokąd i po co zdąża. Jej sylwetka zaczęła maleć. Oddalała się od jednej kamery, zamontowanej na początku Mostu Śląsko-Dąbrowskiego, i jeszcze nie uchwyciła jej następna. Haker powiększył obraz. Gabriela nagle się zatrzymała. Oparła się łokciami o barierkę i zaczęła wpatrywać w płynącą kilka pięter niżej burą, spienioną wodę.

Samochody obojętnie mijały samotną kobietę. Nieliczni spacerowicze szli po drugiej stronie mostu, nie zwracając na nią najmniejszej uwagi. Tylko ich troje, Majka, Wiktor i Patryk, i dwójka po drugiej stronie telefonu, Marcin z hakerem, wpatrywali się w nieruchomą sylwetkę z narastającym przerażeniem.

– Co ona chce zrobić? – wyszeptała Majka, łapiąc się rękawa Patryka. – Błagam, powiedzcie, że nie ma zamiaru skoczyć.

Mężczyzna objął ją od tyłu, przytulił. Oboje nie mogli oderwać wzroku od ekranu telewizora, na którym Gabriela ponownie pochyliła się nad barierką odgradzającą ją od wolności. Całkowitej wolności...

 

…bez tabelek, Leśnych Polan i Wiktora Prado.

Znów wpatrywała się w otchłań, a ona wpatrywała się w Gabrielę.

 

Nagle – widzieli to – coś się w niej zmieniło. Coś pękło. Patrzyli, jak z zaciętą miną zrzuca z ramienia torbę, chwyta obiema dłońmi za barierkę i…

– Dosyć!!! – krzyknęła Majka, dopadła toshiby i zatrzasnęła ją. – Jeżeli ona skoczy, ja nie będę na to patrzeć! Nie mogę! Nie wytrzymam! Niech ten haker przewinie do przodu i powie, co się stało, to wystarczy, ale ja nie będę oglądać samobójstwa mojej przyjaciółki! Nie zmusicie mnie do tego!

– Majka – rozległ się ostry głos Marcina, głos, który już kiedyś słyszała, ale nie miała głowy się nad tym zastanawiać – otwórz ten cholerny laptop! Będziemy musieli odtworzyć nagranie od początku i zajmie nam to niemal godzinę, żeby za Gabrielą dotrzeć na most, a w twoim komputerze jesteśmy już na miejscu. Otwórz go, słyszysz?!

– Nie ma mowy – rzuciła, ocierając wierzchem dłoni łzy z policzków.

– Majka – usłyszała cichy głos Wiktora – muszę wiedzieć, co się stało z Gabrielą. Oddaj laptop Patrykowi, a my oboje przejdziemy do kuchni…

Drżącymi dłońmi uniosła klapkę komputera. Na ekranie znów ujrzeli Gabrysię, jak wpatruje się, coraz bardziej pochylona do przodu, w bure, głębokie wody Wisły.

– Nie będę na to patrzeć – wyszeptała Majka i wybiegła do kuchni.

Za nią wyszedł Wiktor.

Wtuliła się w niego, a on objął ją mocno ramionami.

Oboje czuli drżenie swoich ciał i wściekły łomot serc. Nie była to miłość, a umieranie ze strachu o Gabrielę.

Czekali, aż Patryk krzyknie: „Skoczyła!” – i…

…zadzwonił telefon.

Stary rupieć z innej epoki, stojący w sypialni, przy łóżku pana Antoniego. W pierwszej chwili nikt nie zwrócił na ten dźwięk uwagi, ale w następnej Majka, która wzięła odpowiedzialność za ojca Gabrysi, zmusiła się, by odebrać.

Podniosła słuchawkę, rzuciła: „Halo?” i… oniemiała.

– O, to ty, myślałam, że odbierze mój tata. Coś się stało? – zabrzmiał spokojny, no pod koniec może nieco zaniepokojony głos… Gabrysi.

Majka zacisnęła powieki, jeszcze nie wiedząc, czy z ulgi, czy z chęci mordu, czy z radości, że słyszy normalny głos żywej przyjaciółki.

– Gdzie ty się podziałaś? – zaczęła, cedząc zgłoska po zgłosce, bo zęby szczękały jej tak, że ledwo mogła wyartykułować słowa. Wiktor stanął przy niej i nie tyle położył jej rękę na ramieniu, co po prostu wsparł się na Majce… – Zniknęłaś wczoraj rano, szukamy cię od wielu godzin. Jeżeli my ciebie nie obchodzimy, to chociaż na twoim tatą mogłaś się zlitować…

– Przecież wysłałam mu wiadomość! „Wyjeżdżam na parę dni. Odezwę się, gdy tylko dolecę na miejsce”.  Na pewno odebrał tego esemesa! I nagrałam się na automatyczną sekretarkę!

Majka, nie wypuszczając słuchawki, drugą ręką sięgnęła po starą, wysłużoną nokię pana Antoniego. Była rozładowana.

– Gabriela… – zaczęła, ale głos odmówił jej posłuszeństwa. Patryk zapytał spojrzeniem, czy ma przejąć telefon, lecz pokręciła głową, i wzięła się w garść. – Myśleliśmy, że zostałaś porwana, jak dziewięć lat temu! Że Kuchta znęca się nad tobą, a może już jesteś martwa! Dlaczego wyłączyłaś telefon?! Z Julą dzwoniłyśmy do ciebie setki razy! Szukaliśmy cię w szpitalach i na komisariatach policji. Gdzieś ty się, do cholery, podziała?!

– Jestem w Stanach – odparła Gabriela jakimś dziwnym, obcym głosem.

– Jakich Stanach?! – Majce odebrałoby głos, albo słuchawka rupiecia wypadłaby jej z ręki, gdyby nie czuła w tej chwili takiej wściekłości na Gabrielę, jaką czuła.

– No chyba nie w odmiennych stanach świadomości. W USA. W Ameryce.

Patryk podszedł do Majki, podał jej telefon komórkowy i powiedział bezgłośnie: „My też chcemy to słyszeć”.

– Słuchaj, ty cholerna podróżniczko, masz przy sobie swoją komórkę?

– Przecież z niej dzwonię. I właśnie zaczęły przychodzić esemesy i powiadomienia o nieodebranych połączeniach…

– Bo mówię przecież, że dzwoniłyśmy do ciebie ze sto razy! Teraz się rozłączymy, bo ja przez ten rupieć ze słuchawką i cyferkami w kółkach nic nie słyszę, ale zaraz do ciebie zadzwonię. Tylko nie wyłączaj komórki!

– Musiałam. Podczas lotu – wyjaśniła Gabriela. – Dobrze, oddzwoń, bo ta rozmowa zaczyna mnie coraz więcej kosztować.

„Zabiję ją”, pomyślała Majka. Odłożyła słuchawkę i po raz sto pierwszy wybrała numer Gabrieli. Od razu przełączyła też rozmowę na głośnik, by wszyscy, którzy poszukiwali tej niewdzięcznicy, łącznie z Marcinem i hakerem, słyszeli każde jej słowo.

Odebrała po pierwszym sygnale.

– Dlaczego nam to zrobiłaś?! – wybuchnęła Majka przez łzy, bo nadal miała przed oczami obraz Wiktora i Patryka, wracających od Kuchty. Pamiętała też swoje przerażenie, gdy musiała patrzeć, jak Gabriela, którą przecież kochała, szykuje się do samobójczego skoku.

Patryk bez słowa zacisnął dłoń na ramieniu Majki. Była mu wdzięczna za ten gest. Odetchnęła głęboko. Zaczęła jeszcze raz:

– Dlaczego poleciałaś do Stanów, nie uprzedzając nas o tym?

– Bo bałam się, że zaczniecie odwodzić mnie od tego pomysłu. Jak się okazuje: słusznie się obawiałam – odparła Gabriela cicho.

– Będziemy miały coś przeciwko temu, że bierzesz urlop od tabelek i lecisz zwiedzać świat?!

– Nie, Majka. Ja nie jestem tu na wycieczce. Stoję, choć po tylu godzinach lotu ledwo stoję, przed budynkiem, w którym mieści się firma Prado Ltd. Tobie to pewnie nic nie mówi…

– Mówi – wpadła jej w słowo Majka. – Ale kontynuuj.

– Stoję więc przed firmą kogoś, kto… kiedyś był… był mi bardzo bliski. I nadal jest. To jedyny człowiek, którego mogę prosić o pieniądze na Leśną Polanę. Dlatego tu jestem, bo zrozumiałam, że ten dom to moja ostatnia szansa. Muszę, po prostu muszę go mieć.

Wiktor w tym momencie usiadł na wersalce pana Antoniego i przytknął dłoń do oczu, siłą powstrzymując łzy.

Majka za to… parsknęła śmiechem. Histerycznym co prawda, ale śmiechem.

– Widzisz, Gabrina, tak się głupio składa, że ten człowiek, Wiktor Prado, bo rozumiem, że o nim mówisz, jest nie w Stanach, a tutaj, obok mnie. – Usłyszała, jak przyjaciółka wciąga oddech. – A jeszcze głupiej się składa, że Leśna Polana już dziś, w tej chwili, należy do ciebie. Już ją masz.

– Proszę, nie żartuj sobie ze mnie tak okrutnie – usłyszała szept po drugiej stronie.

– Mówię śmiertelnie poważnie. Kupiliśmy ją dla ciebie. I wiesz, co teraz zrobię? Oddam telefon Wiktorowi. On najbardziej z nas wszystkich chce z tobą porozmawiać. I chyba najbardziej z nas wszystkich ma do tego prawo…

Nie czekając na „tak” lub „nie” Gabrieli, podała komórkę mężczyźnie. Właściwie telefon wypadł z jej drżącej dłoni i wpadł w jego rękę.

– Gabrysiu… – zaczął Wiktor i głos odmówił mu posłuszeństwa.

– Wiktor… – usłyszał szept Gabrieli i jej zduszony szloch. – Dlaczego?

Wiedział, o co pyta, ale…

– Poczekaj na mnie w Nowym Jorku – poprosił. – Chcę ci wszystko wyznać, trzymając twoje dłonie w swoich, patrząc ci w oczy, klęcząc i prosząc o wybaczenie. Przylecę najbliższym rejsem, tylko, błagam, Gabrysiu, kochana moja, nie wracaj do Polski. Pozostań tam, gdzie jesteś i czekaj na mnie.

– Wiktor…

– Podaj mi numer konta, wyślę ci pieniądze i wynajmę najlepszy hotel, tylko poczekaj na mnie. Tutaj, w kraju, nadal nie jesteś bezpieczna, tak jak nie byłaś dziewięć lat temu.

– Dobrze, poczekam – usłyszał cichy głos i odetchnął głęboko, choć nadal łzy spływały mu po policzkach. Ulga, jaką czuł, wiedząc, że jest cała i daleko od Kuchty, była niewyobrażalna. – Wiktor, musisz wiedzieć… ja nigdy nie przestałam cię kochać.

– Ja ciebie też, Gabrysiu…

– Czekam na ciebie.

– Będę. Przylecę… Kocham cię…

Oboje chcieli coś jeszcze powiedzieć, jeszcze siebie słyszeć, oboje nie chcieli się jeszcze rozłączać, ale Majka, nadal wściekła, wyrwała telefon Wiktorowi z ręki i rzuciła bezceremonialnie:

– Wszystko ładnie-pięknie, Gabrina, ale my jeszcze ze sobą nie skończyłyśmy. Jeszcze cię zdrowo opierniczę za to, że przybyło mi parę siwych włosów, ale, sorry, muszę teraz odwołać pewnego dobrego ducha, który włamał mi się do komputera, żeby ciebie odnaleźć, a potem uspokoić twojego ojca, którego zabrało pogotowie.

– Co mu jest?!

– Wszystko z nim okej, oprócz tego, że odchodził od zmysłów ze strachu o swoją córkę.

– Nagrałam się na oba telefony!

– Jego nokia zdechła, a ten przedpotopowy rupieć może i miga na czerwono, ale dosyć słabo. Ja na to miganie nie zwróciłam uwagi, więc twój tata tym bardziej, bo może już niedowidzieć. Mówię: my pogadamy później. Wiktor do ciebie przyleci. Leśna Polana jest twoja. Wszystko jak w bajce. Teraz tylko: żyli długo i szczęśliwie…

Patryk odebrał jej nagle telefon i przerwał połączenie.

– Sorry, Majeczka, ale zaczęłaś bredzić – wyjaśnił łagodnie.

– Bo tak się o nią bałam – wybuchnęła łkaniem, wtulając się w mężczyznę. – I ten most… Byłam pewna, że skoczy!

Gabriela również była tego w tamtej chwili pewna.

I nie do końca wierzyła, że zamiast w Wiśle, znajduje się w Nowym Jorku…

O autorce:

Katarzyna Michalak - to jedna z przedstawicielek polskiej literatury kobiecej. Z wykształcenia lekarz weterynarii, z powołania pisarka. W 2008 roku ukazał się jej debiut „Poczekajka”, któremu towarzyszyła niecodzienna forma promocji – do premiery książki pisarka dołączyła własną piosenkę i teledysk. Sukces pierwszego tytułu pociągnął za sobą jego kontynuację. Już w 2009 roku na polskim rynku pojawiła się druga część pt. „Zachcianek”.

Polska pisarka cieszy się sympatią czytelników. Jej kolejna powieść „Sklep z niespodzianką. Lidka” została wybrana przez internautów na najlepszą książkę wiosny roku 2013. Literatura dla kobiet to nie jedyny gatunek Michalak. Pisarka próbowała swoich sił także w pisaniu erotyków i powieści fantasy. Jest autorką takich bestsellerów jak między innymi: "Przystań Julii", "Kroniki Ferrinu", "Kawiarenka pod różą", "Spełnienia marzeń!", "Aurelia", "Sekretnik", "Nie oddam dzieci!", "Zmyślona", "Zachcianek", "Zacisze Gosi", "Sklepik z niespodzianką".

Wywiad z Katarzyną Michalak 

Pierwszy tom Leśnej Trylogii – Leśna Polana – napisany był pierwotnie w formie odcinków publikowanych na blogu. Skąd taki pomysł? Czy mogłaby Pani zdradzić, czym różni się praca nad powieścią w takim kształcie od pisania od razu dla wydawnictwa?

Och, ten pomysł chodził mi po głowie od dawna: nie wiem, dlaczego zawsze chciałam pisać powieść w odcinkach jak kiedyś bywało, jeszcze za czasów zaborów, drukowaną w periodykach, kiedy Czytelnicy wyczekiwali od odcinka do odcinka, co też się wydarzy. Nie udało mi się zainteresować żadnego z miesięczników tym pomysłem, więc po zgodzie Wydawcy, który przecież ma prawa do tekstu, zaczęłam publikować Leśną Polanę co dwa tygodnie na specjalnie stworzonej dla niej stronie. Ale nie pisałam „od odcinka do odcinka”, powieść powstawała szybciej, po prostu publikowałam kolejne rozdziały. Cieszę się, że pomysł się udał. Strona miała kilkadziesiąt tysięcy odsłon. Dziewczęta nie mogły doczekać się, co będzie dalej. Przyznam, że ja nie dałabym tak rady. Czekałabym na wydanie całej książki, albo jeszcze lepiej: całej serii. 

Leśna polana to książka podobna do Bezdomnej czy Ogrodu Kamili – porusza wiele trudnych tematów. Ma Pani dużo odwagi, by w bezpośredni sposób mówić o sprawach pozostających w sferze tabu nawet dzisiaj. Czy według Pani literatura wciąż ma moc, by coś zmieniać w naszej rzeczywistości? Czy mówienie w niej o nich sprawia, że stajemy się w jakiś sposób lepsi?

Bezdomna, Nie oddam dzieci!, czy teraz Leśna Trylogia powstały… z gniewu. Pierwszą zaczęłam pisać, gdy w gazetach i TV brylowała matka Madzi, a w tym samym czasie – i jest to fakt, a nie fikcja literacka – młoda kobieta z powodu psychozy poporodowej uciekła z domu z maleńką córeczką i ta córeczka nie przeżyła. Kiedy wyobrażałam sobie tragedię tej dziewczyny i jednocześnie obserwowałam „szopkę” drugiej „matki”, która zabiła swoje dziecko, było we mnie tyle gniewu, wściekłości… że musiałam o tym napisać, powiedzieć, wykrzyczeć to. Z kolei Leśna Polana miała być pięknie zaczynającą się opowieścią o małym domku w lesie i utraconej, ale odzyskanej miłości. I również jakoś w tym samym czasie wpadła mi w ręce porażająca książka o ubeckim bestialstwie wobec więźniów X Pawilonu na Rakowieckiej. Ta książka… właściwie niepozorna i nie epatująca scenami okrucieństwa, po prostu spisana przez jednego z więźniów… złamała mnie. Niedowierzanie… bezsilność… i ponownie gniew, straszny gniew na Zło, do dziś bezkarne, śmiejące się swoim ofiarom w twarz zmusiły mnie, by znów wykrzyczeć, nie dać przyzwolenia, wywlec to Zło na światło dzienne, pokazać je. Czy literatura ma moc zmieniania rzeczywistości? Nie wiem. Jestem pisarką „przemilczaną”. Czytają mnie miliony kobiet, ale jest jakaś zmowa milczenia w mediach na mój temat. Dziwne, bo do czasów Leśnej Polany trzymałam się od polityki z daleka, a i ta książka jest apolityczna, bo Zło dobiera sobie poglądy, jakie mu w danej chwili pasują. Tak więc moja twórczość rzeczywistości nie zmieni, ale wiem, że potrafi zmienić życie moich Czytelniczek. Dostałam na to wiele dowodów, maili, listów, wpisów. A jeśli życie chociaż jednego człowieka dzięki mnie stało się lepsze, moja praca ma sens.  

A może literatura służy bardziej oderwaniu się od świata? Jak mówi Gabriela w Leśnej Polanie o swoim pisaniu: „Uciekam do innych światów, innego życia”. Jest raczej ukojeniem niż postawieniem problemu. W Leśnej Trylogii takim wytchnieniem jest specjalne miejsce – tam wracają dobre wspomnienia, można do niego uciec od problemów. Czy Pani też ma takie wyjątkowe miejsce, za które warto zapłacić każdą cenę?

To jest drugi aspekt pisarstwa: ucieczka. Moja ucieczka w inne światy – bezpieczna, bo chociaż przeżywam razem z bohaterem zasadzkę w Iraku, to jednak ja mogę „wrócić” cała i zdrowa w miejsce, gdzie piszę – była to biblioteka, on zaś umiera. Lecz rzeczywiście, czytając – czy pisząc – możemy całkowicie oderwać się od naszej rzeczywistości i zatracić w tej innej. Jeśli lepszej i ciekawszej, super. Jeżeli zaś w tragicznej i wstrząsającej, przeżywamy katharsis, otrząsamy się po lekturze, patrzymy na otaczający nas świat i myślimy: dzięki Bogu, mnie to nie dotknęło. Bardzo wzruszały mnie listy od Czytelniczek po Nie oddam dzieci!, w których pisały, że pierwsze, co zrobiły po przeczytaniu książki i otarciu łez, to biegły przytulić, ucałować synka czy córeczkę i powiedzieć, jak bardzo je kochają. 

Odrobinę nawiążę do poprzedniego pytania. Dla Pani bohaterek posiadanie własnego miejsca wydaje się często sprawą pierwszorzędną. Jak Pani myśli, czy jest jakiś wspólny powód, dla którego szukają one takiej małej stabilizacji, bezpiecznej przystani? Co może nam to o nich powiedzieć? Czy dla Pani również jest to ważne? Dlaczego?

Myślę, że w życiu człowieka nie ma nic cenniejszego od poczucia bezpieczeństwa. W jakimkolwiek aspekcie. Czy to finansowym, czy życiowym, rodzinnym… Wewnętrzny spokój, uczucie, że nic ani nikt nam nie zagraża, że wszystko jest dobrze, jesteśmy bezpieczne… Proszę mi wierzyć: po tym, co przeżyłam, jest to uczucie bardzo rzadkie, to dosłownie chwile, przebłyski szczęścia i spokoju, i bezcenne. Domek na polanie, skąpanej w słońcu, otoczony wiekowymi świerkami to oczywiście symbol, przenośnia, wyobrażenie takiej właśnie bezpiecznej przystani, bo tę przystań nosimy w sobie, mamy ją – albo jej nie mamy – w sercu. Ja nadal tej przystani szukam, nadal za nią tęsknię i może przez to moje książki wydają się na pierwszy rzut oka schematyczne, bo zawsze występuje ta nieosiągalna Arkadia, ale to moja wewnętrzna tęsknota, której daję wyraz w pisarstwie. Hej, mam chyba do tego prawo! /śmiech/

Innym istotnym elementem Leśnej Trylogii wydaje mi się przyjaźń Gabrieli, Majki i Julii. To bardzo ciekawa znajomość trzech zupełnie różnych postaci, które potrafią się pokłócić i na siebie nakrzyczeć, jednak wciąż pozostają dla siebie ważne. Czy mogłaby Pani więcej powiedzieć o swoim zapatrywaniu się na tzw. kobiecą przyjaźń? Według stereotypów nie jest ona możliwa – co Pani o tym sądzi? 

Ja jestem tak niestereotypowym człowiekiem, kobietą, matką i spotkałam się z tyloma stereotypami , które okazały się zupełnie nieprawdziwe, typu: „Australia jest gorąca, sucha i wszędzie są jadowite węże i pająki”, podczas gdy Australia potrafi być zimna, wietrzna, deszczowa, a pająka ani węża jeszcze nie widziałam, że doprawdy… nie wierzę już w żadne stereotypy. Przyjaźń to przyjaźń. I nie mówię tu o pustym, nadużywanym dziś słowie, tak jak drugie, równie nadużywane „kocham”. Kocham cię, kocham to, czy tamto. Przyjaźń to bardzo silna więź, powstająca czasem w najbardziej niecodziennych warunkach, która trwa mimo upływu lat. Mimo tego, że miesiącami się z przyjacielem nie widzisz, że nie czujesz potrzeby gadania z nim o codziennych drobiazgach przez telefon. Jeżeli jednak coś się dzieje, nawet nie coś, a COŚ, przyjaciel po prostu stanie przy tobie, zrobi wszystko, by ci pomóc. Tak jak ty zrobisz wszystko, by pomóc jemu. Takich przyjaciół – celowo nie piszę „przyjaciółek”, bo są to zarówno kobiety, jak i mężczyźni, żyjący zresztą w udanych związkach, którym ja nie zagrażam, mam kilku. Gdy oni potrzebują mojej pomocy – jestem. Gdy ja potrzebuję ich – są. Taka przyjaźń daje właśnie to poczucie bezpieczeństwa: NIE JESTEŚ SAMA.

Po lekturze kilku z Pani licznych książek muszę zapytać o Pani styl. Miałam wrażenie, że siedzę przy kominku, a ktoś opowiada mi historię – czy rzeczywiście znajduje Pani w pisaniu taką pasję opowiadania? 

Podobno można mnie słuchać godzinami – to jeśli chodzi o opowiadanie. Swego czasu jedna z moich przyjaciółek przyjeżdżała do mnie raz w tygodniu, z drugiego końca miasta, bez względu na pogodę, rozsiadała się w gościnnym fotelu z dobrą herbatą i domowym ciastem w dłoni, po czym rzucała hasło: „No, opowiadaj, Kasia, co też się przez ten tydzień wydarzyło”… a że moje życie jest jak film Hitchcocka, miałam o czym opowiadać. Ale tylko w zaprzyjaźnionym gronie. Absolutnie nie nadaję się na snucie opowieści przy większym audytorium. Trema jest nie do zniesienia. Lecz pasja opowiadania widać we mnie tkwi, skoro znajduję tak ogromną radość w pisaniu powieści. To naprawdę coś niesamowitego, gdy sama się zatracam w losach bohaterów, staję się nimi, przeżywam ich radości i smutki, a moje kochane wierne Czytelniczki chcą o tym czytać.

Już niedługo premiera drugiej części Leśnej Trylogii – Czerwień Jarzębin. Jeśli miałaby Pani opisać tę powieść jednym słowem – czy to dotyczącym fabuły, czy jej atmosfery, a może uczuć towarzyszących przy jej powstawaniu  – jakie byłoby to słowo? Pierwsze, które przychodzi Pani na myśl. (-:


Wstrząsająca. Uważałam, że „Leśna Polana” jest jedną z najtrudniejszych powieści w mojej twórczości, lecz „Czerwień Jarzębin”… ją pisałam z jeszcze bardziej złamanym sercem. W niej nie ma chwili wytchnienia. Arkadia, w której można się schronić, po prostu rozsypuje się w pył. Nie ma bezpiecznego miejsca, Zło zdaje się wszechogarniające…W pewnym momencie po prostu nie mogłam jej dalej pisać, bo wiedziałam, jaki będzie koniec. Dużo… naprawdę dużo czasu minęło, nim wróciłam do tej powieści, by skończyć ją w jeszcze bardziej dramatycznym momencie, niż ją zaczęłam. Dziewczyny znów zostaną wystawione na próbę cierpliwości, bo premiera trzeciego tomu dopiero w sierpniu, ale mam nadzieję, że cała trylogia skończy się tak jak powinna: Dobro wygra, Zło przegra. Chociaż… znając mnie… i nieobliczalność moich bohaterów, można się spodziewać wszystkiego.

Uprzejmie dziękujemy za udzielone odpowiedzi. Życzymy Pani dalszych sukcesów i serdecznie pozdrawiamy. 

Dziękuję za bardzo ciekawe pytania i również pozdrawiam serdecznie.

Redakcja „Czytam Polskie”
Cechy produktu

Cechy produktu

Wydawca: ZNAK literanova

data wydania : 24 maja 2017

liczba stron: 304

numer produktu: 100574471

EAN: 9788324038145

Średnia ocena Klientów: 5 (Oceniło 72 osób)
Kategorie

Polecamy także:

Przeczytaj recenzje

Przeczytaj recenzje książki – Katarzyna Michalak "Czerwień jarzębin"

Zostań naszym recenzentem i dodaj swoją opinię o produkcie

Recenzja dodana 2017-06-19

Czerwień jarzębin, jak jej usta

"Czerwień jarzębin" to historia, która opowiada o braciach naznaczonych mroczną przeszłością. Ich losy łączą przyjaciółki kiedyś przebywające w szpitalu psychiatrycznym. Gdy wydaje się nam, że bieg zdarzeń rozkwita sielanką wszystko się zmienia, a przeszłość jeszcze nie raz da o sobie znać. Książka charakteryzuje się mieszanką wszelakich uczuć i brutalnych zdarzeń. Miłość pląta się z gniewem, a on z krwią i dramatycznymi wspomnieniami.
Na początku powiedzieć trzeba, że wygląd książki jest bardzo subtelny, delikatny, a przede wszystkim kobiecy. Gdybym nie przeczyta jej powiedzieć by można, że jest ona o pięknej miłości oraz przyjaźni przezwyciężającej wszelkie zło. Niestety oprócz całej tej anielskiej sielanki obok stoi strach, ból i walka o to, co właściwe. Mimo, że często wydarzenia są naprawdę mało prawdopodobne to ich opis oraz konstrukcja wpływają na przyjemny odbiór. Pani Kasia zabiera nas w świat różnorodny, emocjonalny, gdzie razem z bohaterami możemy przeżywać każde drobnostki i wielkie fale. Z całą pewnością książka przepadnie do gusty kobietą na pozór twardym, które w swoim sercu skrywają kruchość.

Pani Katarzyna Michalak piszę w swój własny, odrębny styl, co nadaje jej odmienności od pozostałych autorów. Posiada lekkie pióro i szeroki zakres wyobraźni mimo, że czasem czytelnikowi wydaje się, że nie ma pojęcia, co tak naprawdę autorka miała na myśli. Chociaż Pani Kasia ma wiele wrogów to dla mnie spotkanie z jej twórczością było miłe i chętnie poznam inne dzieła.

Głównym bohaterom życzę powodzenia w dalszej części i mam nadzieję, że będzie mi dane poznać i końcowe losy. Książkę polecam każdemu myślę, że warto dać szanse naszym polskim autorom, którzy z biegiem czasu piszą coraz piękniejsze historie.

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: "Czerwień jarzębin"
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: Literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE

Recenzja dodana 2017-06-13

"Czerwień Jarzębin" - skarbnica emocji Katarzyny Michalak

"Czerwień Jarzębin" Katarzyny Michalak to druga część "Leśnej Polany" z cyklu Leśna Trylogia.
"Czerwień Jarzębin" listonosz przyniósł mi w Dniu Dziecka :). Niesamowite uczucie, kiedy człowiek dostaje kredyt zaufania od autorki oraz wydawnictwa i dostaje książkę do recenzji. Dlatego pragnę serdecznie podziękować pani Kasi Michalak, za książkę oraz cały pakiet niespodzianek dołączonych do paczki :) a także Wydawnictwu Znak Literanova za przesłanie tego wszystkiego. Mam nadzieję, że to początek pięknej współpracy, owocującej tak obficie jak Jarzębina.
W paczce znalazłam prócz długo wyczekiwanej i wymarzonej "Czerwieni Jarzębin", piękny wisiorek z czterolistną koniczyną wysadzaną kryształkami, zdjęcie pani Kasi z autografem oraz aromatyczną herbatkę o kuszącej nazwie 'Spacer kochanków". Wierzcie lub nie, ale to był mój jeden z najpiękniejszych Dni Dziecka.



Na tę książkę czekałam od zeszłego roku pełna niezaspokojonych domysłów...Pani Kasia zostawiła mnie oraz każdego kto przeczytał "Leśną Polanę", na emocjonalnym głodzie.
Dziś mogę stwierdzić, że po przeczytaniu "Czerwieni Jarzębin" czuję się nieco zaspokojona, ale nadal jestem na głodzie...chyba nawet większym niż za poprzednim razem.
W drugiej części Leśnej Trylogii spotykamy ponownie Gabrielę, Julię i Majkę a także przystojnych i diabelnie bogatych braci Prado. Dużo się dzieje, dużo się klaruje...Jest czerwono od emocji, tak skrajnych, że czasem od słonych łez wzruszenia przechodzi się momentalnie w wielką złość na to co się dzieje w życiu bohaterów. I tak właśnie popijając herbatkę płakałam i klęłam na sploty losu, które nie dają normalnym ludziom ani chwili wytchnienia. Nie mogłam się oderwać, a kiedy skończyłam...poczułam, że wciąż jest mi mało i powiem szczerze, że bardzo trudno mi będzie czekać kolejny rok na trzecią część "Błękitne Sny".
Trzy przyjaciółki, trzech braci i zło, które nie odpuszcza…

Leśną Polanę spowił mrok. Kiedy już wszystko wskazywało na to, że szczęście odnalazło do niej drogę, Gabriela nagle znika. Zło, które krzywdziło, wciąż nie jest syte bólu.
Czy przyjaciele Gabrieli – i ten, który nie przestał jej kochać – zapobiegną nieszczęściu?

Majka i Julia są gotowe na wszystko, by ocalić przyjaciółkę. Jednak los sprzysiągł się przeciwko nim. Niespodziewane wydarzenia zmuszają do trudnych wyborów i jeszcze trudniejszych decyzji. A kiedy w grę wejdą uczucia – oraz przystojni bliźniacy Marcin i Patryk – można spodziewać się wszystkiego…
*
Czerwień jarzębin – kolejny tom bestsellerowej Leśnej Trylogii – opowiada o sile prawdziwej przyjaźni i miłości, która czasem przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. To także ostrzeżenie przed złem, któremu tylko najodważniejsi potrafią się przeciwstawić…

Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć nawet jeśli my patrzymy przed siebie i chcemy żyć pełną piersią. Złe bestie zawsze będą knuły, będą rozpościerały swoje ramiona, by nas pochwycić w swoje łapska, brudne od nienawiści i przemocy. Mimo to, my musimy nadal iść przed siebie, nie oglądać się i skupiać na tym, co chcemy od życia. Robić wszystko, by spełnić swoje marzenia i być szczęśliwym. to mądre przesłanie aż wyziera spomiędzy liter tej książki.
Pani Kasia zawarła w "Czerwieni Jarzębin" bardzo istotną myśl, ukrytą głęboko pod wartkimi zdarzeniami i emocjami bohaterów, mianowicie, nie dajmy się! Mimo, że źli ludzie stają na naszej drodze - najlepszą metodą ich pokonania jest miłość. Jeśli damy Złu sygnał, że jesteśmy pełni nienawiści i chęci zemsty, to Zło się tym będzie karmiło, rosło i prowokowało nadal. Ignorujmy je, żyjmy, idźmy do przodu...wtedy jesteśmy zawsze o krok przed złem.
Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej? Co się stanie z Majką? Czy to o czym myślę mogło się stać? Czy Gabrysia i Wiktor w końcu zdecydują się na wspólne życie w Leśnej Polanie wraz z Pieszczoszkiem, Kingiem i Dropsem? Czyje dziecko pod sercem nosi Julka? To tylko pierwsze moje pytania, które zaraz po zamknięciu książki zagnieździły się w mojej głowie.
Muszę tylko jeszcze dodać, że pani Kasia - bardzo sprawiedliwie wymierzyła karę. Nie spodziewałam się takiego zabiegu. Sądziłam, że TO stanie się w inny sposób. Ale osobiście wierzę dokładnie w to samo, co pani Kasia - to co dajemy innym od siebie, kiedyś zwielokrotnione do nas powróci. Dlatego moi drodzy - żyjmy dobrze! Bądźmy dobrymi ludźmi, dla siebie, dla innych, dla ludzi i dla zwierząt. Tak mało jest teraz na świecie tego widocznego dobra.
Ja mam dokładnie tak jak Gabrysia :) o swojego anioła też bym się chyba prędzej potknęła niż go zauważyła. Ale zdarza mi się niespodziewanie, w różnych sytuacjach spotykać takie anioły. Dziękuję za to :)
Serdecznie Wam polecam przeczytanie kolejnego bestselleru Katarzyny Michalak "Czerwieni Jarzębin", nie zapominając wpierw o pierwszej części pt. "Leśna Polana". Konieczne jest zachowanie kolejności cyklu.
Nie zapomnijcie o chusteczkach - będą Wam potrzebne!

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE

Recenzja dodana 2017-06-07

Piękne emocje

Katarzyna Michalak potrafi utrzymać napięcie od pierwszej do ostatniej strony. Choć w tym tomie nie szczędzi bohaterom potknięć i upadków to między wierszami można wyczytać piękne przesłanie. Przyjaźń pomimo wszystko.

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE

Recenzja dodana 2017-06-03

"Czerwień Jarzębin" powieść pełna zagadek, fabuła przypomina rollercoaster

„Czerwień Jarzębin” była to najdłużej i najbardziej wyczekiwana prze ze mnie powieść autorki. Pierwsza część Leśnej Trylogii „Leśna polana” opowiadała o wielkiej miłości Gabrieli i Wiktora. Tych dwojga los w przeszłości nie oszczędzał (On był katowany przez swojego ojczyma do nieprzytomności. Ona również przeżyła wiele ciężkich momentów w życiu). Zakończenie „Leśnej polany” został tak stworzony aby, czytelnik przez długi czas zastanawiał się jakie będą dalsze losy bohaterów.

Tak było również w moim przypadku.

Akcja najnowszej powieści Katarzyny Michalak rozpoczyna się po upływie kilku lat. Mogłoby się wydawać, że dostaniemy rozwiązanie kilku najważniejszych nierozwiązanych zagadek. Jednak kiedy przeczytałam pierwsze kilka stron powieści wiedziałam, że tak nie będzie. Z każdą kolejną stroną fabuła powieści stawała się coraz bardziej zagadkowa i nic nie wskazywało na to aby coś miało się zmienić .

„ Żyj tak, by po twojej śmierci płakano z żalu a nie z ulgi”

Gabrysia się odnajduje. Nie oznacza to jednak spokojnego i dostatniego życia bohaterów.

„(…) ona go wczoraj nie odtrąciła nie odrzuciła jego miłości, po prostu chciała być szczęśliwa na swoich warunkach."

Wręcz przeciwnie. Wątki bohaterów (także Marcina i Patryka oraz Julii i Majki) stają się coraz bardziej zawiłe. Można odczuć wszech obecne zło, które nigdy nie daje za wygraną.

„Czerwień Jarzębin” to powieść również o wielkiej sile prawdziwej przyjaźni, która jest w stanie dokonać wszystkiego jeżeli zajdzie taka potrzeba.

„Czasem Bóg stawia na naszej drodze anioła (…) Ty o swojego musiałabyś się potknąć, a i tak byś nie uwierzyła, że, są ludzie, którzy naprawdę cię kochają i chcą ci pomóc (...)”


Styl pisarski autorki bardzo mi się podoba; wartka akcja, bardzo rzeczywiste postaci, nieprzewidywalność do ostatniej strony powieści powoduje, że książki Pani Katarzyny Michalak długo pozostają w mojej pamięci oraz sprawia, że z niecierpliwością czekam na każdą kolejną powieść spod pióra autorki.

Muszę się przyznać, że lektura powieści nie była dla mnie łatwa. Nie dałam rady jej przeczytać jednym tchem ponieważ, musiałam przemyśleć, „przetrawić” zło i cierpienie jakie spotkało wszystkich bohaterów powieści z wyjątkiem ojczyma braci Prado. Książka skończyła się w tak zaskakującym momencie, że nie wiem jak dotrwam do przeczytania ostatniego tomu „ Błękitne sny”, który zakończy „Leśną trylogię”

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE

Recenzja dodana 2017-06-01

Macki zła

Nareszcie jest ! Powiedzcie mi, jak mam Wam opowiedzieć cokolwiek o książce, po przeczytaniu której serce bije mi jak oszalałe, nie mogę złapać tchu, a w głowie mam gonitwę myśli, których nie sposób okiełznać? Ze względu na ten zagrażający zdrowiu i życiu stan, w jakim się znajduję po lekturze „ Czerwieni jarzębin „Pani Katarzyny Michalak z góry przepraszam, jeśli moja recenzja wyda Wam się chaotyczna i niespójna. Tak wiele chciałabym Wam o niej powiedzieć, ale obawiam się, że nie znajdę odpowiednich słów, które w pełni oddadzą to, co czuję. Jestem pewna, że niezależnie od tego, co napiszę będzie to zbyt mało wyraziste.

Może zacznę od tego, że „ Czerwień jarzębin jest drugim tomem Leśnej trylogii wydanym nakładem wydawnictwa Znak Literanova, który swoją premierę miał 24 maja 2017 roku. Pragnę podziękować zarówno wydawnictwu, jak i samej autorce za egzemplarz książki do recenzji, bo muszę przyznać, że od momentu, kiedy skończyłam czytać tom pierwszy trylogii „Leśną polanę” z niecierpliwością, w ogromnym napięciu czekałam na to, by poznać dalsze losy bohaterów. (Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji „ Leśnej polany” serdecznie zapraszam).

Po tym, jak w pierwszym tomie autorka rozchwiała systemy nerwowe swoich czytelniczek miałam nadzieję, że teraz pozwoli nam odetchnąć i ukoi nasze skołatane nerwy, czy tak się właśnie stało? O nie ! Co to, to nie.
Już od pierwszej strony, a wręcz od pierwszego zdania Pani Kasia funduje nam prawdziwy rollercoaster emocji i wzruszeń. Bohaterowie nadal nie mogą zaznać szczęścia i spokoju. Gabrysia znika, a zło nie odpuszcza Macki, tego, który karmi się bólem i cierpieniem braci Prado i ich najbliższych sięgają wszędzie. Przyjaciółki Gabrysi są gotowe na wszystko, by ta odnalazła się cała i zdrowa, ale czy aby nie jest już za późno…?
Jak powszechnie wiadomo nieszczęścia chodzą parami, ale w przypadku naszej szóstki śmiało można by rzec, że stadami.
Czas nagli, stawką jest przecież życie Gabrieli, a zło atakuje ze zdwojoną siłą, by szczęście i miłość nie mogły zatryumfować.

Na kartach tej niezwykle poruszającej książki mają miejsce wydarzenia, które wstrząsną Wami i zaskoczą Was równie mocno, jak samych ich bohaterów. Uwierzcie mi tego, co dzieje się w tej historii nie mogliście się spodziewać. Autorka przeszła moje najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia. Na każdym kroku życie zmusza braci i przyjaciółki do podejmowania trudnych wyborów i decyzji w sytuacjach, w których jak to zazwyczaj i w naszym życiu bywa wybory nigdy nie są jednoznaczne. Wielokrotnie podczas lektury czułam ogromną ulgę wiedząc, że to, o czym czytam, to tylko fikcja literacka, lecz mimo to niemal czułam duchową i emocjonalną łączność z bohaterami wspólnie z nim przeżywając ich cierpienia, smutki i radości.
Wszyscy przez cały czas muszą mieć się na baczności, bo TEN, o którym sama boje się myśleć, ciągle jest o krok przed nimi.
Co zwycięży w walce dobra ze złem?, Miłości z okrucieństwem?. O tym już musicie przekonać się sami sięgając po „ Czerwień jarzębin”, do czego ze swej strony gorąco zachęcam.
Nie myślcie jednak, że zakończenie jest oczywiste. Zapewniam Was, że wręcz przeciwnie. Ten, kto jest wielbicielem twórczości Pani Katarzyny Michalak, ten doskonale wie, że w jej książkach próżno szukać oczywistych i banalnych zakończeń. To, w jakim momencie zostawiamy bohaterów zmuszeni czekać do momentu aż zostanie wydany trzeci i ostatni tom trylogii woła o pomstę do nieba:) Pani Kasiu, dlaczego właśnie w takim momencie:( Chcę więcej jak najszybciej, a najlepiej już :)

Z mojej strony nie pozostaje mi nic innego, jak napisać MUSICIE PRZECZYTAĆ TĘ KSIĄŻKĘ. Jest to tytuł, który na długo zapadnie nie tylko w Waszej pamięci, ale przede wszystkim w Waszych sercach. Daję słowo, że wzruszenia i emocje, które wręcz emanują z tej pozycji przyprawią Was o tachikardię serca, odbiorą oddech i wycisną z Was morze łez. Chciałoby się napisać:

„ Przed lekturą skontaktuj się z lekarzem bądź farmaceutą lub zaparz sobie duży kubek melisy, bo emocje mogą okazać się zbyt silne”.:)
Czytając ostatni rozdział płakałam jak dziecko, ale momentów, kiedy łza zakręciła mi się w oku było o wiele więcej.
Kochana Pani Kasiu, proszę nie kazać czytelniczkom zbyt długo czekać na trzeci tom, bo tego nie zniosę :)

Moja ocena 9 /10
Pozdrawiam,
Agnieszka Kaniuk.

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE

Dodaj recenzję

Dodaj recenzję produktu "Czerwień jarzębin"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzji
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
Biorę udział w konkursie recenzji.
To top