Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
Twój koszyk »
jest pusty
+1

Dodano:
sprawdź zawartość koszyka »

sprawdź
koszyk »
kontynuuj
zakupy »
promocja
Dziewczyna z zapałkami - Książki
wstaw obrazek na swoją stronę
X <a href="https://www.ravelo.pl/dziewczyna-z-zapalkami-anna-janko,p12336491.html" title="Dziewczyna z zapałkami"> <img src="https://www.ravelo.pl/pub/mm/img/220/12336491.jpg" alt="Dziewczyna z zapałkami - Książki"> </a>

Dziewczyna z zapałkami

Anna Janko
Literackie , data wydania 9 sierpnia 2012 , OPRAWA MIĘKKA

Oceń produkt

Towar dostępny, wysyłka 24h.

?

Koszty, terminy i ograniczenia dostawy

?

Czas oczekiwania na zamówienie

?

Akceptowane formy płatności

?
Cena detaliczna: 34.90 zł

27.92 zł

oszczędzasz 19%

lub przenieś do przechowalni
Zobacz pełny opis

Pełny opis książki – Anna Janko "Dziewczyna z zapałkami"

Bohaterką i narratorką jest młoda kobieta, początkująca poetka,  która pragnąc uciec od rodziców i szybko wskoczyć w dorosłość wychodzi za mąż za dawnego kolegę z liceum i wyjeżdża do innego miasta. Dorosłe życie i wymarzona wolność, twórcze plany okazują się niezwykle trudne dla dwojga młodych, którzy nie potrafią nic z tą wolnością zrobić, tym bardziej, że nie mają mieszkania ani pieniędzy.Kolejne inicjacje, erotyczne i społeczne, kończą się inaczej niż obiecywały młodzieńcze  marzenia
Dodatkowe informacje
Cechy produktu

Cechy produktu

Wydawca: Literackie

data wydania : 9 sierpnia 2012

liczba stron: 372

format: 12,5x19,5

numer produktu: 12336491

EAN: 9788308049679

Średnia ocena Klientów:
Kategorie

Polecamy także:

Przeczytaj recenzje książki "Dziewczyna z zapałkami", pochodzące z serwisu BiblioNETka

Średnia ocena książki wg. użytkowników serwisu BiblioNETkA:  1 1 1 1 1

O Matce-Artystce-Polce

Książka dla wszystkich i o wszystkim. O trudzie tworzenia, o odpowiedzialności, o kryzysach, o macierzyństwie, miłości. Przy tym cudowny, bardzo plastyczny język. Język poetki. Ale nie ma tam nadętych metafor czy bufonady. Poetyckość tylko w sposobie postrzegania świata.

Przeczytałam przypadkowo. Nabyła ją koleżanka, ale nie miała czasu na lekturę i dała mi na weekend. Momentami widziałam tam siebie. (Myślę, że wiele kobiet zareaguje podobnie). Kupiłam! Tę książkę trzeba mieć!

Płoną zapałki, płoną wspomnienia

Oto kolejna po Jolancie Stefko współczesna poetka polska napisała powieść, zdradziła na chwilę poetycką materię semantyki i składni, by pożeglować na falach prozatorskiego języka pisanego. Sama Janko zdradza nam, iż materia, z jaką przyszło jej się mierzyć wymaga innego rodzaju skupienia i dyscypliny twórczej: Pisanie prozy to jest jeszcze większa żmuda! Jesteś jak mrówka, która idzie przez monstrualny krajobraz, którego kształty objawią ci się dopiero po wielu kilometrach napisanych stronic!*.

Jej powieść idzie w innym kierunku, niż próby tworzenia linearnego ciągu zdarzeń przeprowadzane przez Stefko choćby w Możliwych snach. Janko pisze bowiem swego rodzaju pamiętnik, odtwarzając lata swojego życia z wnikliwością i pragnieniem zrozumienia samej siebie, swych emocji i otaczającego ją świata poprzez nadanie im sensu dzięki zapisanemu słowu. Tytułowa analogia z Andersenowską baśnią jest bardzo wyraźna i rozpoznaje się ją, zanim jeszcze autorka w zbyt oczywisty i natrętny sposób ją wyjaśni. Zapisując swe życie, Janko rozpala metaforyczne ogniki, dzięki którym ucieka od rzeczywistości, penetruje swe emocjonalne wnętrze, powołuje do życia płomień oświetlający wszystko to, co na co dzień znajduje się w mroku nienazwania, nieokreśloności. Przy tym świetle zaczyna czuć się dobrze sama z sobą i zaczyna lepiej samą siebie rozumieć. Chociaż pisze o wiecznej walce własnego ja z otaczającym ją światem, rozumie jednak znaczenie owego ja i jego ważność.

Dziewczyna z zapałkami od pierwszych stron zachwyca i porywa. To piękna, gładko wychodząca spod pióra autorki polszczyzna i niebanalne eksperymenty lingwistyczne balansujące na granicy realizmu prozy i mistycyzmu poezji. I chociaż potykałem się czasami o pojedyncze słowa (uznane za poprawne, ale wzbudzające niekiedy kontrowersje) jak choćby zaimek wtenczas lub forma czasownikowa otwarłam- książka wydawała mi się majstersztykiem literackim i byłem skłonny uznać ją za zjawisko tegorocznego rynku wydawniczego. Dlaczego używam czasu przeszłego? Ano dlatego, iż ta książka jednak przestaje bronić swej wielkości po kilkudziesięciu stronach lektury.

Przede wszystkim chce się krzyknąć: Ale to już było! W końcu w podobny sposób wiwisekcję własnej duszy przeprowadziła Sonia Raduńska w Białych zeszytach. Forma powtórzona, nic twórczego. O ile jednak Raduńska w pisaniu o swym życiu odnajdywała ukojenie i drogę życiowego kompromisu między własnymi pragnieniami a realiami otaczającego ją świata, o tyle Janko wydaje się być w stanie permanentnego buntu wobec własnego życia. Jej książka nie jest tak stonowana jak zapiski Raduńskiej i choć z pewnością ma przewagę nad Białymi zeszytami w elegancji i finezji słowa, to jednak odnosi się wrażenie, iż Janko z neurotyczną wręcz nadwrażliwością wbija sobie szpilkę za szpilką, infekując swój umysł narastającą bezradnością, bólem istnienia, krzywdą czynioną sobie na własne życzenie.

Mamy w jej zapiskach mężapracoholika, którego system wartości i poziom wrażliwości jest zdecydowanie różny od tego, co prezentuje Janko, ale autorka już na pierwszych stronach powieści portretuje go jako swą życiową pomyłkę albo co najmniej znak zapytania. Nie jest więc dziwne, iż jej ukochany stawać się będzie z czasem bolesnym balastem życiowym, odbierającym Janko własną tożsamość, godność, subtelność. Wraz z nim diaboliczny duet w życiu dziewczyny z zapałkami tworzy teściowa, mroczna i skryta Babka Meir, uznająca Janko za największy życiowy błąd swego syna.

Śledząc codzienne perypetie i egzystencjalne rozterki autorki nie sposób chwilami nie zadać sobie pytania o to, czy w klatkę ról żony i matki nie weszła przypadkiem na własne życzenie i przez lata nie potrafiła cofnąć się z niej wtedy, gdy tak boleśnie uwierała. Trudno jest mi także zrozumieć wrażliwość kobiety, która tworzy poetyckie peany na cześć ogrodowego drzewa czy ćwierkającego ptaszka, a traumę utraty trzeciego dziecka ujmuje na zaledwie dwóch stronach i nie powraca do niej potem ani na moment.

Jest to niewątpliwie bardzo głęboka, poruszająca i mądra książka. Książka, która w zamierzeniu twórczym samej Janko miała jej pomóc uciec od psychicznych udręk, miała być swoistą terapią emocjonalną, jakiej poddała się ona na kozetce w głębi własnego umysłu. Książka, z jakiej warto zapamiętać wiele aforystycznych i metaforycznych zdań i która dostarczy niewątpliwej estetycznej przyjemności przy czytaniu. Jednak pozostaje po niej pewien niedosyt. Prawdopodobnie towarzyszyć mi będzie przy każdym powrocie do zaznaczonych w niej fraz i akapitów.



---
* Anna Janko, "Dziewczyna z zapałkami", Wydawnictwo Nowy Świat, 2007, s. 241.

Niebanalnie o banalnym życiu

Fragment życia bohaterki książki Anny Janko to zapewne lustro dla wielu kobiet. Monotonne czynności, wykonywane z niesłabnącą systematycznością, niezbędne dla utrzymania pożądanego przez otoczenie "ładu i porządku" znane są większości przedstawicielek płci żeńskiej. Natłok codziennych, błahych w gruncie rzeczy czynności, mających zapewnić stabilność bytu podstawowej komórki społecznej, przygniata kobietę.

Zewnętrzny ład, a w duszy chaos, żal po niezrealizowanych i prawdopodobnie nigdy niemających szansy na realizację planach. Ile kobiet przeżywa podobne rozterki? Miało być pięknie: cudowny maż, dzieci, rozwój kariery zawodowej, czas na realizację własnych planów, spełnienie marzeń własnych i wspólnych. Tymczasem mąż od początku "nowej drogi życia" nie jest wyidealizowanym księciem z bajki. Nawet to życie nie jest wspólne: ona przyjęła rolę kury domowej, gdy on cały swój czas poświęca firmie, która w dodatku nie przynosi spodziewanych zysków. A przecież jest wykształcona (absolwentka filologii polskiej), przekonana, że ma talent, chce pisać wiersze. O akceptacji teściów, z którymi żyje pod jednym dachem, już dawno przestała marzyć.

Owo rozdarcie odzwierciedlają nieuporządkowane pod względem chronologicznym i tematycznym, zdawałoby się przypadkowe, "z doskoku" robione zapiski. Jest w nich opis mało satysfakcjonującego życia, rozgrywającego się przy udziale nieszczęśliwej kobiety, choć faktycznie poza nią. Przerażająca jest ta szarpanina między powinnością a pragnieniem tym, co konieczne a tym, do czego rwie się dusza ponurą rzeczywistością dnia codziennego a marzeniami. Zbyt duże rozdarcie między nieatrakcyjną zewnętrznością życia a wewnętrznym życiem dojrzałej kobiety.

Wyjść z tej sytuacji jest kilka. Są kobiety, które odnajdują się w stereotypowej, narzuconej przez społeczeństwo roli, a ewentualne pragnienia własnego rozwoju przesuwają na dalszy plan. Inne starają się opanować trudną sztukę łączenia codziennych obowiązków i samorealizacji. Powodzenie zależy od przychylności otoczenia i determinacji. Możliwe życiowe manewry da się oczywiście mnożyć.

Bohaterka książki Anny Janko jest humanistką, a być humanistką oznacza bardzo często być osobą o duszy wrażliwszej, delikatniejszej, która z większym natężeniem niż przeciętny człowiek odczuwa dysharmonię. Oto mamy współczesnego "galernika wrażliwości" w spódnicy, który cierpi, dając upust swemu bólowi na kartkach papieru. Forma pamiętnika, wyszukane metafory, zaskakującą trafność opisywanej rzeczywistości, "lekkie pióro", w końcu niebanalny język zawdzięcza bohaterka autorce - pisarce i poetce. A wyjście z uciążliwej sytuacji może być tylko jedno...

Książka o kobietach, ale nie tylko dla kobiet. Jest godna polecenia również tym mężczyznom, którzy chcieliby zajrzeć do skomplikowanej duszy kobiety, która niejedno ma imię (matka, żona, kochanka, poetka...). Również ku przestrodze.

Ucieczka z wolności na wolność

Na Dziewczynę z zapałkami polowałam już od dawna, mając niczym (poza wyczytaną gdzieś w prasie dwuzdaniową notką) nieuzasadnione przeczucie, że będzie to lektura niezwykła. O autorce wiedziałam tylko, że jest poetką (dobrych 30 lat temu natrafiłam gdzieś na dwa czy trzy jej wiersze, które na tyle wzbudziły moje zainteresowanie, że zapamiętałam nazwisko), że studiowała u prof. Janion i że zrobiła kiedyś do któregoś z kobiecych czasopism doskonały wywiad z Hanną Krall (niestety nie udało mi się dociec, do którego, a przekopanie mojego archiwum wycinków prasowych zajęłoby zbyt dużo czasu).

W zasadzie już po pierwszych paru kartkach wiedziałam, że przeczucie mnie nie zawiodło, a im dalej zagłębiałam się w tekst, tym bardziej byłam pewna, że mam przed sobą świadectwo kapitalnego zmysłu obserwacyjnego połączonego z darem ubierania myśli w doskonale zestawione słowa. Celowo nie piszę o szczerości i odwadze, nie wiedząc, czy Hanuś, żonka Pawła[1] jest w pełni tożsama z autorką, czy choć po części jest kreacją literacką. Chociaż właściwie niezależnie od tego jestem pełna podziwu - w pierwszym przypadku dla otwartości, z jaką narratorka odsłania swoje uczucia, nie zawsze należące do gatunku tych, którymi lubimy się chwalić przed obcymi, w drugim dla mistrzowskiego stworzenia wrażenia stuprocentowej autentyczności.

Dziewczyna z zapałkami to na poły poetycka, na poły przeraźliwie realistyczna opowieść o jakże częstej, można powiedzieć - banalnej sytuacji. Studenckie małżeństwo, zawarte odrobinę z miłości, ale znacznie bardziej z chęci wyrwania się z domu (jakże znamienne jest zdanie rozpoczynające zwierzenia narratorki: Wyszłam za mąż jak na wolność[2]!), z potrzeby nadania sobie jakiejś innej niż dotychczasowa tożsamości (Dlaczego Hańcia wyszła za mąż za Pawła? Prawdopodobnie dlatego, że wybrała się w drogę w poszukiwaniu swego imienia i zabłądziła[3]), okazuje się czymś zupełnie innym, niż miało być. Sama namiętność, zresztą wyraźnie nierówno podzielona między dwoje młodych, nie wystarcza, aby zbudować coś trwałego. A cóż trwalszego niż pełna rodzina? Więc (...) dziecko. Dziecko. Muszę mieć dziecko. () Dziecko zbuduje mi dom, dziecko się mną zaopiekuje. Dziecko mi znajdzie przyjaciół. Oswoi dla mnie teściową i teścia. () Będzie jak śliczna kokardka, która zwiąże nas razem[4]. I znowu pudło. On nie dojrzał do rodzicielstwa - denerwuje go wrzeszczące niemowlę, nieład w mieszkaniu, wiecznie zmęczona żona ona kocha dzieci, i to, i następne, bo instynkt macierzyński bierze górę nad wszystkimi negatywnymi stronami posiadania potomstwa, ale równocześnie doznaje coraz mocniejszego poczucia przytłoczenia skrzeczącą ze wszystkich stron pospolitością: albo pić, albo jeść, albo smoczek, albo pielucha[5], a w głowie - jak w spalonej bibliotece[6]. Teściowie akceptują wnuki, ale nie synową to, że je urodziła, nie zatrze przekonania, że jest nie dość dobra dla uwielbianego potomka, zresztą kto wie, jaka kobieta byłaby, może żadna? Małżonek nie zamierza dorosnąć nie dla niego obowiązki domowe, nie dla niego wychowanie, on zarabia na życie i on wymaga: Zrób coś, żeby ta gówniara nie ryczała! () Dlaczego pranie nie nastawione? Po co tak kwoczysz wkoło tego gówniarza, weź się do czegoś![7]. Takie wrzaski potrafią zabić nawet większe uczucie niż to, które łączy Hańcię i Pawia, i nie pomaga ten ostateczny krok ku wolności[8] w postaci własnego mieszkania, bo złudzenie, że Paw tam, we własnym, osobnym domu złagodnieje, bo w wolności mieszka dobroć[9], pozostaje tylko złudzeniem

Któż z nas nie zna takiej sytuacji, jeśli nie z doświadczenia własnego lub kogoś z bliskich, to z opowiadań znajomych, z artykułów w kobiecej prasie? Kto nie widział, jak proza życia zabija marzenia o wzajemnej miłości i poszanowaniu, jak bezlitośnie rozdmuchuje marzenia, jak wysysa z człowieka talenty, ambicje, odruchy altruizmu - wszystko, z czego można by się cieszyć?

Tym większy mój podziw i szacunek dla autorki, że potrafiła taką zwyczajną - a właściwie nie, zwyczajna to nie jest dobre słowo, nie powinno się nazywać zwyczajnym czegoś, czego nie akceptujemy i choćby się zdarzyło tysiącowi osób, nie chcielibyśmy być tą tysiąc pierwszą, więc raczej pospolitą - historię opowiedzieć w sposób równocześnie zachwycający i przerażający. Zachwycający umiejętnością operowania słowem, ostrością spojrzenia, celnością przemyśleń, a przerażający rozmiarem dramatu mądrej i utalentowanej kobiety, zagubionej wśród rekwizytów prosto z życia - mięsa wystanego w kolejce, wywróconego nocnika, gipsu na zwichniętym barku... Nie bez powodu i sama autorka, i recenzująca książkę Krystyna Kofta widzą w tekście opowieści Hańci analogie do losu Sylvii Plath w ostatnich latach jej życia jeśli się sięgnie po dzienniki Plath, bez trudu można odnaleźć zapiski o niemożności skupienia myśli, zamieraniu twórczej weny, o stłamszeniu prozaicznymi czynnościami, o osamotnieniu (nie w sensie fizycznym, bo przecież nie jest się samotną w towarzystwie dwojga ruchliwych maluchów, lecz duchowym, będącym poczuciem, że zostało się w obliczu wszystkich przeciwności i dokuczliwości świata kompletnie bez pomocy i bez odrobiny czyjegokolwiek zrozumienia) Sytuacja może różni się tylko o tyle, że Plath darzyła męża bezgranicznym uczuciem niemal od pierwszego ich spotkania aż do chwili, gdy odkręciła gaz tymczasem narratorka dość wcześnie zdaje sobie sprawę, że jej małżonek jest tylko Pierwszym z Brzegu[10], i chyba to właśnie przesądza o charakterze jej decydującego kroku, niebędącego krokiem ostatecznym, a wręcz przeciwnie, pierwszym w kierunku rzeczywistej wolności Można się dziwić, dlaczego tak późno, można ją potępiać, że bez końca rozdrapuje rany, zamiast raz a dobrze uciec od tego swojego sobowtóra - męczennicy starającej się zadowolić męża i teściów. Ale to jest właśnie piekielnie życiowe, znacznie prawdziwsze, niż gdyby się odbywało szybko i bezrefleksyjnie...

Chyba się nie pomylę, zaliczając tę książkę do najlepszych tegorocznych lektur i przyznając jej dość eksponowane miejsce na liście moich preferencji czytelniczych. Jeżeli nawet nie wrócę do niej jako całości, to wrócę przynajmniej do wynotowanych z niej cytatów (jeszcze nie liczyłam, ile miejsca zajmą, ale sądzę, że parę stroniczek się uzbiera).



---
[1] Anna Janko, Dziewczyna z zapałkami, wyd. Nowy Świat, Warszawa 2007, s. 17.
[2] Tamże, s. 5.
[3] Tamże, s. 10.
[4] Tamże, s. 55.
[5] Tamże, s. 62
[6] Tamże, s. 59.
[7] Tamże, s. 107.
[8] Tamże, s. 117
[9] Tamże, s. 117.
[10] Tamże, s. 52.


Recenzje ze strony BiblioNETka są opublikowane za zgodą serwisu.
Dodaj recenzję

Dodaj recenzję produktu "Dziewczyna z zapałkami"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzji
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
Biorę udział w konkursie recenzji.
To top