Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
Twój koszyk »
jest pusty
+1

Dodano:
sprawdź zawartość koszyka »

sprawdź
koszyk »
kontynuuj
zakupy »
promocja
Inwigilacja - Książki
wstaw obrazek na swoją stronę
X <a href="https://www.ravelo.pl/inwigilacja-remigiusz-mroz,p100553154.html" title="Inwigilacja"> <img src="https://www.ravelo.pl/pub/mm/img/220/100553154.jpg" alt="Inwigilacja - Książki"> </a>

Inwigilacja

Remigiusz Mróz
Czwarta Strona , data wydania 10 marca 2017

ocena: 4 [liczba ocen: 21] Przeczytaj recenzje

Nowość Bestseller

Towar dostępny, wysyłka 24h.

?

Koszty, terminy i ograniczenia dostawy

?

Czas oczekiwania na zamówienie

?

Akceptowane formy płatności

?
Cena detaliczna: 39.90 zł

27.93 zł

oszczędzasz 30%

lub przenieś do przechowalni

Inne wersje

Produkt epub,mobi 29.90 zł 26.91 zł sprawdz
Zobacz pełny opis

Pełny opis książki – Remigiusz Mróz "Inwigilacja"

Chłopak, który zaginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego.

Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma.

Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu…

Dodatkowe informacje

Wywiad z Remigiuszem Mrozem - Dział Książki Ravelo

  1. Wszyscy są pod wrażeniem liczby napisanych przez Pana książek. Zastanawiam się, czy planuje Pan napisać kiedyś taką „pisarską” autobiografię? Wyobrażam sobie coś w stylu spowiedzi pisarza lub przewodnika po świecie Pana książek.

Noszę się z takim zamiarem od jakiegoś czasu, spisuję luźne myśli, wymyśliłem nawet całkiem zgrabny tytuł. Nie chciałbym, żeby była to pozycja autobiograficzna, bo w tym kontekście właściwie nie ma o czym pisać – celuję raczej w pisarski poradnik. Pewne przymiarki robiłem na jednym z portali, gdzie kurs pisania doczekał się dwudziestu części. Ciekawie brało się na warsztat własne pisarstwo, a jeszcze ciekawiej podglądało się, jak pracują najbardziej znani pisarze na świecie – kiedyś chciałbym pójść dalej tą drogą, wydając coś podobnego w formie książki.


  1. W wywiadach często stwierdza Pan, że pisze głównie dla czytelników, że autor powinien zniknąć za fasadą opowiadanej historii. Chciałabym przekornie zapytać, czy jest jednak coś, co pisanie daje właśnie Panu jako pisarzowi, autorowi, człowiekowi?

Daje całkiem sporo, bo jeśli mówi się, że czytelnik żyje tysiącem żyć, to w przypadku autora trzeba jeszcze tę liczbę zwielokrotnić. Każdy dzień to zupełnie nowa przygoda, nowe miejsca do odwiedzenia, nowe rzeczy do zobaczenia w wyobraźni. Najczęściej pod koniec dnia mam wrażenie, jakby od rana minęło siedemdziesiąt lub dziewięćdziesiąt godzin, a nie raptem kilkanaście.

  1. Nie mogę nie zapytać o Ove Løgmansbø. Wiemy już nadzwyczaj dużo o okolicznościach narodzin tej postaci. Interesują mnie Pana wrażenia z pisania pod pseudonimem. Czy może było w tym więcej wolności, jakiś rodzaj poczucia tajemnicy i działania pod przykrywką?

Poczucie wolności było jednym z motorów napędowych, dzięki którym ten projekt przybrał realny kształt. Zaczynając pisać Enklawę, starałem się wyjść poza konwencję, w której wówczas przebywałem – oczywiście ostatecznie zamierzałem, że książki Løgmansbø będą kryminałami, ale miały także stanowić pewien eksperyment. Pierwszy tom miał być zbliżony do tego, co najbardziej cenię w książkach Håkana Nessera i Camilli Läckberg. Zakładałem zatem, że będzie najbardziej obyczajowy. W drugim chciałem przede wszystkim oddać hołd Jo Nesbø, ale po części także Jørnowi Lierowi Horstowi – Połów miał być mroczny, miał pokazywać więcej pracy śledczej i niepokoić. W klamrze domykającej trylogię, czyli Promie, zamierzałem postawić na większe tempo i rozmach, jak u Hjortha i Rosenfeldta czy w nowszych pozycjach Jo Nesbø. Ostatecznie cały ten projekt to tak naprawdę wyraz mojej fascynacji literaturą kryminalną ze Skandynawii. I mam nadzieję, że gdzieś w tym wszystkim słychać także jakiś podźwięk prozy Stiega Larssona, bo to na dobrą sprawę przez niego zacząłem pisać.

  1. Co jest trudniejsze w Pana pracy? Budowanie świata opowieści, czy przelewanie pomysłów na papier/ekran komputera?

Zdaje się, że ani jedno, ani drugie – a raczej rzeczy, które bezpośrednio się z pisaniem nie wiążą. Jeśli chodzi o sam proces twórczy, to rozpędza się on samoczynnie, jeśli autora porywa pomysł, nad którym pracuje. Jeśli nie, będzie się męczył, mozolnie tworzył kolejne sceny i traktował je jako element fikcyjnego świata, który chce komuś pokazać. W moim przekonaniu powinien jednak widzieć tę rzeczywistość jako świat poniekąd realny. I pokazywać go przede wszystkim sobie – dzięki temu ani jego budowanie, ani opisywanie, nie powinno sprawiać problemów.

  1. W swojej serii o Joannie Chyłce inspiruje się Pan bieżącymi wydarzeniami – poprzednia część cyklu nawiązuje do sprawy Trybunału Konstytucyjnego. Wydaje się, że ostatnia, niedawno opublikowana Inwigilacja, nawiązuje do debat na temat terroryzmu. Czy nie boi się Pan, że książki te szybko się zdezaktualizują? Czy może ma Pan sposób, by je nieco zuniwersalizować?

Jeśli chodzi o terroryzm, mam nadzieję, że zdezaktualizują się wyjątkowo szybko. Niestety historia pokazuje, że może stać się zupełnie inaczej. Pod tym kątem niezwykle ciekawie czyta się kryminały Henninga Mankella, który w każdej odsłonie przygód Wallandera poruszał jakiś ważki dla społeczeństwa temat. Wydawać by się mogło, że dysputy prowadzone we wczesnych latach dziewięćdziesiątych różnią się od tych dzisiejszych, a tymczasem bierzemy do ręki "Mordercę bez twarzy", pierwszy tom serii wydany w 1991 roku i czytamy o problemie… imigrantów.

  1. Co po Inwigilacji? Po Løgmansbø? Ma Pan w zanadrzu jeszcze jakieś niespodzianki dla czytelników?

Pewnie! Bohaterowie moich książek pomiędzy kolejnymi tomami stoją wokół studni bez dna, z której wyławiają kolejne zaskakujące mnie samego rzeczy. Oprócz tego przeżywam to, co w moim wieku przechodził także Stephen King – nawałnicę pomysłów. Według niego taki stan rzeczy trwa kilka lat, a potem jest spokój. Nie mam powodu, by mu nie wierzyć, mimo że sam zarzeka się, że zarabia na życie, kłamiąc…

Remigiusz Mróz, Inwigilacja - fragment książki


Skylight, ul. Złota

Zawsze pracowała w ciszy, ale jej sukcesy wybrzmiewały głośnymi riffami. A przynajmniej tak było do pewnego czasu. Kilka ostatnich spraw przywodziło bowiem na myśl raczej dźwięki gitary basowej pozbawionej wzmacniacza. Gdyby nie to, Joanna Chyłka tego dnia nigdy nie zjawiłabysię w pracy. Krótko po tym, jak dowiedziała się, że jest w ciąży, podjęła decyzję, by przez kilka dni trzymać się z daleka od kancelarii Żelazny & McVay. Nadarzyła się jednak okazja jedna na sto. Okazja, której nie mogła przegapić. Kiedy tylko jeden z imiennych partnerów poinformował ją, że na dwudziestym pierwszym piętrze wieżowca Skylight czekają na nią wyjątkowi klienci, nie zastanawiała się ani chwili. Nie tracąc czasu na przebieranie się, na koszulkę z Iron Maiden narzuciła czarną skórzaną kurtkę,a potem popędziła do iks piątki.
Dotarcie na Złotą z Saskiej Kępy zajęło jej niecały kwadrans. Miała wystarczająco dużo czasu, by uświadomić sobie,jak wiele mogła dla siebie ugrać dzięki tej sprawie. Wprawdzie wróciła do kancelarii z tarczą, a nie na tarczy, wymusiła nawet awans, ale wciąż nie odbudowała swojej reputacji. Do tego potrzebowała głośnego, efektownego zwycięstwa. Najlepiej poprzez nokaut w pierwszej rundzie. W sali konferencyjnej czekało na nią dwoje klientówi sam Żelazny, który najwyraźniej uznał, że musi dotrzymać im towarzystwa, dopóki Chyłka się nie zjawi. Kiedy weszła do środka, pożegnał ciepło podstarzałe małżeństwo,a potem z obojętnością skinął głową Joannie i wyszedł na korytarz. Chyłka stanęła przed dwojgiem ludzi i wsparła się podboki, rozchylając poły kurtki. Patrzyli na nią jak na wariatkę.
– Eddie się nie podoba? – spytała.
Małżeństwo wymieniło spojrzenia, a Joanna wskazała na zombiepodobne oblicze żniwiarza na koszulce.
– Taki tu mamy dress code – dodała, siadając naprzeciw klientów. – Jeden z naszych nosi nawet Willa Smitha. Naszczęście tylko w sercu.
– Czekaliśmy na… – zaczął niepewnie mężczyzna.
– Na najlepszego prawnika w Żelaznym & McVayu –dopowiedziała Chyłka.
– A przynajmniej o tym zapewnił wasimienny partner, z którym minęłam się w progu. Starzec skinął głową.
– I doczekaliście się – dodała Joanna. – Niech was strójnie zmyli. Ani nie interesuje.
Położyła łokcie na stole, a potem oparła brodę na rękach. Przyjrzała się parze starszych ludzi, myśląc o tym, że naprawdę trafiła na sprawę, dzięki której odbuduje swoją renomę w palestrze. Większość prawników czekała na coś takiego przez całe życie. I niektórzy się nie doczekiwali. Wyprostowała się i poprawiła koszulkę.
– To patron spraw opłakanych – powiedziała, wskazując Eddiego.
– Przydałby wam się bardziej niż komukolwiek innemu, gdyby nie to, że macie mnie. W zupełności wystarczam do sukcesu. Wciąż się nie odzywali. Chyłka westchnęła i przewróciła oczami.
– Dzwonić do SETI? – spytała.
– Co proszę? – odburknął mężczyzna.
– Najwyraźniej utraciliście zdolność komunikowania się, a ci z SETI znają się na tych sprawach. Od lat próbująna wiązać łączność z istotami pozaziemskimi.
– Ależ pani ma tupet…
– Bynajmniej. Mam za to ograniczony czas, a jakby tego było mało, płacicie mi od godziny.
– My w żadnym wypadku…
– Zegar tyka – wpadła mężczyźnie w słowo.
– A kasa z kieszeni umyka.
Zareagowali tak, jak potrafi li to robić jedynie długoletni małżonkowie. Nie potrzebowali ani SETI, ani nawet słów –do porozumiewania się w zupełności wystarczał im sam wzrok.Podnieśli się, a potem powoli ruszyli w kierunku drzwi. Niedobrze, uznała w duchu Chyłka. Ten prosty sprawdzian miał jej pokazać, jak wiele ci ludzie są w stanie znieść. 
Cechy produktu

Cechy produktu

Wydawca: Czwarta Strona

data wydania : 10 marca 2017

liczba stron: 592

język wydania: polski

numer produktu: 100553154

EAN: 9788379766161

Średnia ocena Klientów: 4 (Oceniło 21 osób)
Kategorie

Polecamy także:

Przeczytaj recenzje

Przeczytaj recenzje książki – Remigiusz Mróz "Inwigilacja"

Zostań naszym recenzentem i dodaj swoją opinię o produkcie

Recenzja dodana 2017-03-13

Szok

Od kiedy skończyłam czytać "Immunitet" czekałam na kontynuację, bo zakończenie okazało się prawdziwą bombą dla głównej bohaterki. Jednak nie tylko dlatego. Chciałam po prostu poznać kolejną trudną sprawę, której podejmie się mój ulubiony duet, bo z tomu na tom, te historie są coraz bardziej zagmatwane i skomplikowane.

Chyłka i Zordon już po raz piąty współpracują ze sobą w wielkiej sprawie. Tym razem ich zadaniem jest obrona człowieka, który został oskarżony o chęć przeprowadzenia ataku terrorystycznego. Fahad Al-Jassam przyjechał do Polski z któregoś państwa arabskiego i jest wyznawcą islamu. Okazuje się jednak, że istnieje możliwość, że podejrzany to tak naprawdę Przemek Lipczyńki, który zaginął wiele lat temu na wakacjach w Egipcie. Rodzice go rozpoznają i są przekonani, że właśnie odnalazł się ich syn, natomiast sam Fahad twierdzi, że nie ma z tymi ludźmi nic wspólnego. Sprawa jest ciężka, co jest idealnym rozwiązaniem dla Joanny, która postanawia odbudować swoją reputację w kancelarii, do czego potrzebne jej jest efektywne zwycięstwo w z góry przegranej sprawie. Chyłka i Zordon podejmują się obrony muzułmanina i tym samym wplątują się w szeroko zakrojony spisek, w którym biorą udział wysoko postawieni ludzie w państwie...

Co mnie zaskoczyło tym razem? To co zwykle, dzięki czemu książki Mroza, a przede wszystkim te z serii o Chyłce i Zordonie biorę w ciemno - wszystko! Historia jest jak zwykle bardzo poplątana. Intryga goni intrygę, wciąż pojawiają się nowe dowody w sprawie, nowe problemy, nowe zdarzenia. Nie można zastanowić się nad jakimś wątkiem, czy wysnuć własnej teorii, bo za chwilę zostaje ona zmiażdżona przez kolejne fakty. Fabuła jest bardzo dynamiczna, nie zatrzymuje się nawet na moment, nie daje chwili oddechu i możliwości przemyślenia sprawy. Jak zawsze została ona bardzo dobrze przemyślana i jest zdecydowanie "na czasie". Jak wszyscy zapewne wiedzą, fala uchodźców z Bliskiego Wschodu zalała Europę, co nie podoba się ogromnej liczbie osób, co sprawia, że społeczeństwo pokazuje swoją niechęć do muzułmanów. Dlatego też, gdy jeden z nich zostaje posądzony o zamierzenie przeprowadzenia ataku terrorystycznego, na jego obrońcę spada wielka fala niechęci. Nikogo nie obchodzi, czy są na to jakieś dowody, bo nienawiść do islamistów tak trwale zakorzeniła się w umysłach Polaków, że ich to zwyczajnie nie obchodzi. Historia ma oczywiście drugie dno, bo przecież nie można nikogo skazać bez udowodnieni winy, ale dla zwykłego szarego człowieka nie ma to znaczenia. Jestem prawie pewna, że ostatnie wydarzenia były wielką inspiracją dla autora do stworzenia takiego, a nie innego obrazu oskarżonego. Pokazał on nie tylko fikcyjną historię, fikcyjną zbrodnię, czy fikcyjnego oskarżonego, ale prawdopodobny obraz tego, co mogłoby mieć miejsce, gdyby faktycznie zaistniała taka sytuacja. Po raz kolejny autor pokazał, że trzyma rękę na pulsie i wie, co się dzieje na świecie w okół niego i jest w stanie to bardzo dobrze wykorzystać we własnej twórczości. A że zrobiło to całkowicie po swojemu i w taki sposób, że szczęka opadła mi z wrażenia - to już inna sprawa.

Pani adwokat zdążyła nas już przyzwyczaić do swoich ciętych ripost (szczególnie pod adresem uwielbianego przeze mnie aplikanta), wyszukanych epitetów, wymyślnych porównań oraz ciętego humoru, jednak w tym tomie jest jeszcze bardziej nieobliczalna, poprzez wpływ pewnego elementu, o którym nie napiszę, bo nie chcę zdradzać tajemnicy z poprzedniej części. A co tam u aplikanta Kordiana? Jak to u niego - ciągle się zamartwia - o Joannę, o egzamin adwokacki, o to, czy nadaje się na bycie adwokatem, o brak wolnego czasu i o kilka nowych problemów... Jak to Zordon, zawsze ma dużo do przemyślenia. Niestety musi wziąć odpowiedzialność za pomaganie swojej impulsywnej i trochę szalonej mentorce. Chyłka i Oryński są jak ogień i woda, dlatego tak świetnie się uzupełniają i tak wspaniale do siebie pasują. Nie wiem, czy w życiu osobistym również by tak było, bo jak na razie nie mieli za bardzo okazji się o tym przekonać, a to mógłby być bardzo ciekawy związek... Ale póki co, nie wybiegam w przyszłość, bo wszystko może się zdarzyć. Wyobraźnia Mroza nie zna granic, czego dowiódł wielokrotnie, więc wiele jeszcze może się zdarzyć pomiędzy tą dwójką.

Jak zawsze po skończeniu lektury któregokolwiek tomu z serii o Chyłce i Zordonie, już myślę o następnym - kiedy będzie, jaką sprawą będą zajmować się bohaterowie, jak zmieni się ich sytuacja życiowa, jednak w przypadku "Inwigilacji" te myśli wprost buzują mi w mózgu. To zaczyna stawać się standardowym zachowaniem i zaczyna przypominać obsesję. Ale co tam, na punkcie książek Remigiusza Mroza nie tylko ja wariuję! O zakończeniu nie powinnam w ogóle wspominać, bo udaję, że go w ogóle nie było, że w ogóle nie przeczytałam ostatniego rozdziału. Bo niby jak mam dalej funkcjonować po czymś takim??

Oceń, czy recenzja jest pomocna TAK NIE 1 z 1 klientów uznało recenzję za pomocną

Dodaj recenzję

Dodaj recenzję produktu "Inwigilacja"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzji
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
To top