Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
Twój koszyk »
jest pusty
+1

Dodano:
sprawdź zawartość koszyka »

sprawdź
koszyk »
kontynuuj
zakupy »
promocja
Opowieści galicyjskie - Książki
wstaw obrazek na swoją stronę
X <a href="https://www.ravelo.pl/opowiesci-galicyjskie-andrzej-stasiuk,p11042975.html" title="Opowieści galicyjskie"> <img src="https://www.ravelo.pl/pub/mm/img/220/11042975.jpg" alt="Opowieści galicyjskie - Książki"> </a>

Opowieści galicyjskie

Andrzej Stasiuk
Czarne , data wydania 8 marca 2011 , OPRAWA MIĘKKA

Oceń produkt

Produkt aktualnie niedostępny...

Inne wersje

Książka (Outlet) oprawa twarda 34.90 zł 20.54 zł sprawdz
Ebook epub,mobi 20.90 zł 18.81 zł sprawdz
Książka oprawa twarda 34.90 zł 27.92 zł sprawdz
Zobacz pełny opis

Pełny opis książki – Andrzej Stasiuk "Opowieści galicyjskie"

Nowe wydanie jednej z najbardziej znanych książek Andrzeja Stasiuka. Balladowa opowieść o Galicji, jej mieszkańcach i duchach. Na podstawie "Opowieści..." powstał film fabularny w reżyserii Dariusza Jabłońskiego (w rolach głównych: Zuzana Fialová, Jiří Macháček. Grają także m.in. Marian Dziędziel, Jerzy Radziwiłłowicz, Maciej Stuhr, Cezary Kosiński, Marek Litewka).

"Film przypomina książkę. Właściwie teraz to już sam nie wiem, co według czego było robione. Darek Jabłoński ustawił kamerę w tych samych miejscach, wktórych wiele lat temu wymyśliłem "Opowieści galicyjskie". W ten przedziwny sposób mogę dzisiaj oglądać własne wizje, własne myśli.I ta opowieść o miłości, śmierci i o pokutującym duchu została rozświetlona jakimś nieco nieziemskim blaskiem, cudownym blaskiem kina, który przypomina jednak jasność nadprzyrodzoną. Tym razem chyba udało się pokazać niewidzialne."
Andrzej Stasiuk
Dodatkowe informacje
Cechy produktu

Cechy produktu

Wydawca: Czarne

data wydania : 8 marca 2011

liczba stron: 126

format: 12,5x19,5

numer produktu: 11042975

EAN: 9788375362657

Średnia ocena Klientów:
Kategorie

Polecamy także:

Przeczytaj recenzje książki "Opowieści galicyjskie", pochodzące z serwisu BiblioNETka

Średnia ocena książki wg. użytkowników serwisu BiblioNETkA:  1 1 1 1 1

Prawdziwa Galicja

Przeczytałam "Opowieści galicyjskie" w dwie godziny w pociągu na trasie Wrocław - Kluczbork. Fascynujące opowiadania, które pokazują prawdziwie klimat popegeerowskich wsi w Bieszczadach. Dukla ze swoim specyficznym klimatem i parę innych, zagubionych na mapie wsi. Oprócz tego kilka ciekawych, nietuzinkowych postaci. Polecam gorąco lekturę tej książki.

Wieś nie tak spokojna, nie tak wesoła... a jednak urzekająca

Ta stosunkowo mało rozreklamowana książka zbiór opowiadań stylizowanych na reportaże, a może reportaży stylizowanych na opowiadania - stanowi doskonały wkład autora we wciąż tworzące się zbiorowe dzieło, któremu można by nadać roboczy tytuł: Panorama wsi polskiej przełomu XX i XXI wieku w utworach literackich. Odkrywany przez Stasiuka wycinek wiejskiej rzeczywistości nijak się ma do legendarnej wsi spokojnej, wsi wesołej. Spokój tak, ale ten szczególny spokój z gatunku, gdy już na nic się nie czeka wesołość jeśli już, to sztuczna, napędzana kiepskim piwem i takąż gorzałką. W maleńkich wioszczynach, przycupniętych na stokach Beskidu Niskiego, pod powłoką zrezygnowanej obojętności potrafią jednak wrzeć ciężkie, gorące emocje, nie inne zgoła, niż te przypisane przed niemal wiekiem zmyślonym bohaterom Reymonta czy Orkana. Nie inna jest też ponura zaciętość, z jaką ostatni traktorzysta w PGR* i gumowy szewc*, kowal i robotnik leśny, pchają swój kierat wśród tego zakalca biedy* i dróg, którymi nie jeździ nikt*. Czyżby czas się tam zatrzymał? Nie do końca, bo tu oto miejscowy macho zadaje w knajpie szyku, prezentując się w papuziej kurtce American Kick Boxer* i purpurowym dresie Gladiator*, ówdzie ubogi ojciec wielodzietnej rodziny nagle chwyta jakiś boczny wiatr, który nigdy przez te doliny nie wiał*, by w dwa lata przeistoczyć się w posłańca i zwiastuna nowej ogólnoświatowej religii*, której ołtarzem jest mieniąca się tęczą barw witryna sklepiku... Nie do końca, bo ostatni świadek minionego czasu chyląca się ze starości cerkiew znika, przeniesiona do muzeum w całości, ale po kawałku*...

Unosząca się w powietrzu szczypta metafizyki rzecz to dziwna, lecz prawdziwa zupełnie nie odbiera wiarygodności światu przedstawionemu. Bo nie jedyna to wieś, nie jedyne miasteczko, którego mieszkańcy gotowi przysiąc, że napotykają od czasu do czasu jakąś pokutującą duszę a że tutejsza musiała się ukazać akurat komendantowi posterunku, widać miała w tym swój cel...

Sposób, w jaki przedstawia Stasiuk to urzekające pomieszanie starego z nowym, piękna z brzydotą, dobra ze złem i prawdy z fikcją jest doprawdy mistrzowski. Jak bardzo odbiega ta wyrazista, dojrzała literatura od komercyjnej papki ociekających krwią thrillerów, płaskich romansideł i niby-to-śmiesznych opowiastek z życia wyzwolonych niewiast, polujących na męża! Jak doskonale dobrany do opisywanej materii jest język, gdzie trzeba szeroki, wylewny, płynny jak falista linia beskidzkiego widnokręgu, gdzie indziej tajemniczy i nieuchwytny jak mgła zalegająca u podnóża gór, w innych jeszcze miejscach grubo ciosany i chropawy jak pnie obrabiane przez drwali...

Aż się prosi, by autorowi zachciało się zajrzeć i w inne zakątki kraju, a schwytane tam wrażenia przelać na papier...


---
* Andrzej Stasiuk, "Opowieści galicyjskie", Znak, Kraków 1995.

Tu, gdzie zjawy z przeszłości przeplatają się z senną jawą teraźniejszości

"Opowieści galicyjskie"... - dla mnie były to historie powolnego umierania miejsc i osób tam mieszkających. Niesamowitych miejsc, opisanych w niesamowity sposób - nic dziwnego, że i nastrój podczas czytania robi się niesamowity. A może to były historie nie tyle umierania, co egzystencji bytów równoległych do tych istniejących w skomputeryzowanej, pędzącej z duchem czasów cywilizacji...? Cywilizacji postępu, ignorującej duchy zawieszone w czasie, oczywiste w swej naturalności dla starszych bab, dziewczyn z dziećmi i barmanek, mocno zakorzenionych w podkarpackim krajobrazie?

Tu zjawy z przeszłości przeplatają się z senną jawą teraźniejszości, tworząc klimat coraz bardziej odrealniony. Jeśli ktokolwiek zapuścił się kiedyś w tamte rejony, wie, że tak właśnie tam jest, a w każdym razie bywa w bardziej duszne dni, kiedy drobinki kurzu tańczą w powietrzu, przelatując zwiewnie z jednej strużki światła na drugą.

W taki właśnie świat wprowadza nas Andrzej Stasiuk, snując opowieści galicyjskie. Rozpoczyna on od pozornie niezwiązanych ze sobą historii - nadając im jako tytuły imiona głównych bohaterów (dzięki temu później dużo prościej odnaleźć te osoby). Stopniowo pierwszoplanowe postaci z jednego rozdziału pojawiają się w tle wydarzeń kolejnych, zapełniając obraz i nadając mu coraz pełniejszy wymiar. Nitki życia bohaterów plączą się, rozchodzą i schodzą, tworząc kilim pełen barw i kształtów, a często nawet zapachów, dźwięków i smaków (najczęściej piwa wypitego w tamtejszej knajpie). W taki właśnie obrazowy, a jednocześnie prosty i naturalny sposób opisuje Stasiuk osoby i miejsca: Cerkiew - przeniesioną do muzeum (całą, ale po kawałku[1]), Józka (ostatniego traktorzystę PGR[2]), Babkę (której chałupę spalił piorun, a ona powtarzała: "Pan Bóg jest chłopem"[3]). Dostosowując język przekazu do sytuacji, mistrzowsko wprowadza czytelnika w nastrój bądź to poetycki: "Niewinny jak anioł, jak dziecko, jak istota z czasu, gdy Bóg dopiero dumał nad istotą grzechu"[4], bądź racjonalny: "W tym wieku nie zmienia się przyzwyczajeń: pracuje, pije, bije, śpi - przewidywalność jest warunkiem bezpieczeństwa"[5]. Czasami posługuje się językiem w pełni harmonizującym z przedstawieniem niesamowitego miejsca: "Jasna fala toczyła się przez wypełnioną zbutwiałym zapachem nawę, omiatała pospiesznie pokryte złuszczoną polichromią ściany i rozbijała się o ikonostas"[6], czasami zderza poetykę języka z opisywaną sytuacją: "Podobny jest do ognistego anioła i gdy wybiera sobie miejsce i siada, mężczyźni odsuwają się - może z szacunku, a może z obawy przed jasnością, która obnaży pospolitość i nędzę ich strojów"[7] (to o Edku, w purpurowym dresie Gladiator i cytrynowej czapce Yellowstone, siadającym przy stoliku w knajpie).

Kulminację mistrzostwa pióra Stasiuk osiąga - moim zdaniem - w rozdziale pt. "Spowiedź", gdzie opis tego, jak nie dzieje się nic, rozwija przez kilka stron - i tylko lepka nuda gęstnieje wokół czytającego, trzymając go jednak w przedziwnym napięciu, jakby w oczekiwaniu na "coś", cokolwiek, co nada sens tak długiemu wyczekiwaniu: "Dzień przelewał się z południa na zachód i tam gęstniał jak podgrzany na blasze kisiel"[8]. Z każdym słowem robi się bardziej parno i duszno - i do końca nie wiadomo, czy to taka forma: sztuka dla sztuki, czy też "coś" się wydarzy - jakby cisza narastała coraz głośniej i wyraźniej przed burzą...

Nie zdradzę oczywiście zakończenia, choć uważam, że nie jest to książka z rodzaju: początek, rozwinięcie, wartka akcja, zakończenie. Proza Stasiuka maluje obrazy w wyobraźni wielowymiarowo, dodając dźwięki, czas - trzeci i czwarty wymiar... pozostaje w pamięci na długo - tak, jakbyśmy przez chwilę też tam byli, jakby te miejsca i postaci stały się częścią naszych wspomnień - wystarczy otworzyć odpowiednią szufladkę pamięci: i wszystko staje znowu przed oczami... i pachnie słońcem i drobinkami kurzu.



---
[1] Andrzej Stasiuk, "Opowieści galicyjskie", Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012, format EPUB: Virtualo, str. 104 (z 356) (w formacie EPUB liczba stron i ich numery dostosowują się automatycznie do wielkości liter czy układu - pionowego, poziomego - e-readera podaję numery stron z mojego układu).
[2] Tamże, str. 10.
[3] Tamże, str. 212.
[4] Tamże, str. 13.
[5] Tamże, str. 201.
[6] Tamże, str. 114.
[7] Tamże, str. 180.
[8] Tamże, str. 282.


Recenzje ze strony BiblioNETka są opublikowane za zgodą serwisu.
Dodaj recenzję

Dodaj recenzję produktu "Opowieści galicyjskie"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzji
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
Biorę udział w konkursie recenzji.
To top