Księgarnia internetowa Ravelo – tanie książki i wiele więcej
Twój koszyk »
jest pusty
+1

Dodano:
sprawdź zawartość koszyka »

sprawdź
koszyk »
kontynuuj
zakupy »
promocja
W przyszłym roku w Jerozolimie - Książki
wstaw obrazek na swoją stronę
X <a href="https://www.ravelo.pl/w-przyszlym-roku-w-jerozolimie-julia-navarro,p100527518.html" title="W przyszłym roku w Jerozolimie"> <img src="https://www.ravelo.pl/pub/mm/img/220/100527518.jpg" alt="W przyszłym roku w Jerozolimie - Książki"> </a>

W przyszłym roku w Jerozolimie

Julia Navarro
Albatros , data wydania 12 stycznia 2017

ocena: 4 [liczba ocen: 9]

Nowość Bestseller

Towar dostępny, wysyłka 24h.

?

Koszty, terminy i ograniczenia dostawy

?

Czas oczekiwania na zamówienie

?

Akceptowane formy płatności

?
Cena detaliczna: 59.90 zł

41.33 zł

oszczędzasz 31%

lub przenieś do przechowalni

Inne wersje

Ebook epub,mobi 49.90 zł 44.91 zł sprawdz
Zobacz pełny opis

Pełny opis książki – Julia Navarro "W przyszłym roku w Jerozolimie"

Porywająca historia dwóch rodzin, które starają się przezwyciężyć swoje przeznaczenie.

Historia o zdradzie i zemście, możliwej i niemożliwej miłości, o wielkiej przygodzie w kraju pełnym nietolerancji i oburzenia.

Czytelnicy trylogii STULECIE Kena Folletta będą tą książką zachwyceni.

PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O LUDZIACH
SZUKAJĄCYCH DLA SIEBIE MIEJSCA
W OGARNIĘTYM CHAOSEM ŚWIECIE.

Fragment opisanej z dwóch perspektyw fascynującej historii miejsca, które do dziś jest źródłem międzynarodowych konfliktów.

Zawikłane losy rodzin dwóch przyjaciół, Żyda Samuela Zukera i Palestyńczyka Ahmeda Ziada, na przestrzeni niemal stu lat.

Warszawa, Petersburg, Paryż…

Samuel Zuker nie znalazł tam szczęścia. Musiał uciekać – przed pogromami, prześladowaniami carskiej ochrany, przed pustką. Wygląda na to, że na kupionym kawałku ziemi w pobliżu Jerozolimy wreszcie odnajdzie swoje miejsce na świecie. I że nic nie zniszczy przyjaźni łączącej go z Ahmedem Ziadem, którego rodzina od dawna tę ziemię dzierżawiła.

Ponad pół wieku później Marian Miller przyjeżdża do Izraela, żeby przygotować raport na temat terenów okupowanych. Jedną z osób, z którymi rozmawia, jest syn Samuela, który ma jej wiele do powiedzenia. Ale też mnóstwo do ukrycia. Podobnie jak ona.

Ta intrygująca saga rodzinna, w której kulminacyjne wydarzenia przypadają na rok 1948, jest najambitniejszą jak dotąd powieścią Julii Navarro. To powieść szkatułkowa, której karty zaludniają postacie z krwi i kości, biorące własne przeznaczenie w swoje ręce, spełniające marzenia i walczące o życie.

Dodatkowe informacje

W przyszłym roku w Jerozolimie, Julia Navarro – fragment

„Zdarzają się takie momenty w życiu, kiedy jedynym ratunkiem jest umrzeć albo zabić”. Te słowa Mohameda Ziada prześladowały ją, odkąd je usłyszała z ust jego syna, Wadiego Ziada. Nie mogła przestać o nich myśleć, prowadząc samochód w niemiłosiernie prażącym słońcu, które złociło przydrożne kamienie. Tak samo złociły się ściany domów, ciasno skupionych w nowej Jerozolimie, zbudowanych z kamienia na pozór miękkiego, podatnego na kształtowanie, a w rzeczywistości twardego jak skały w kamieniołomie, z którego został wykuty.
Jechała powoli, ogarniając spojrzeniem linię horyzontu, gdzie Wyżyna Judejska mamiła bliskością.
Tak, jechała powoli, choć pośpiech był ważny, potrzebowała jednak tych chwil samotności, aby się wyciszyć, nie dopuścić do głosu emocji.
Jeszcze dwie godziny wcześniej nie wiedziała, że wybierze się w drogę prowadzącą do miejsca jej przeznaczenia. Nie dlatego, że nie była do niej gotowa. Bo była. Lecz jako osobę, która planowała swoje życie w najdrobniejszym szczególe, zdumiała ją łatwość, z jaką Joe¨lowi udało się zorganizować spotkanie. Nie kosztowało go to nawet dwóch zdań.
– Załatwione. Przyjmie cię o dwunastej.
– Tak szybko?
– Jest dziesiąta. Czasu masz aż nadto, to nie jest daleko. Pokażę ci na mapie, dojedziesz bez problemu.
– Dobrze znasz to miejsce?
– Tak. Ich też znam. Ostatni raz byłem tam trzy tygodnie temu z Akcją dla Pokoju.
– Nie rozumiem, dlaczego ci ufają.
– Dlaczego nie mieliby mi ufać? Jestem Francuzem, mam dobre kontakty, a te poczciwe dusze z organizacji pozarządowych muszą mieć kogoś, kto ich poprowadzi krętymi drogami izraelskiej biurokracji, załatwi pozwolenia na przejazdy na Zachodni Brzeg, zorganizuje wywiad z jakimś ministrem, żeby mogli zaprotestować przeciwko warunkom życia Palestyńczyków, i za dobrą cenę zaoferuje ciężarówki do przewozu pomocy humanitarnej z miejsca na miejsce... Moja firma wykonuje dobrą robotę, wierz mi.
– No tak, żyjesz ze współczucia reszty świata.
– Zapewniam usługi tym, których gryzie sumienie. Nie narzekaj, nie minął nawet miesiąc, odkąd się z nami skontaktowałaś, i w tym czasie załatwiłem ci spotkania z dwoma ministrami, z parlamentarzystami wszystkich opcji politycznych i z sekretarzem Histadrutu, ułatwiłem ci wjazd na teren Autonomii Palestyńskiej, gdzie przeprowadziłaś wywiady z całą masą Palestyńczyków... Jesteś tutaj od czterech dni, i już masz za sobą połowę zaplanowanego programu.
Joel spojrzał na nią z niechęcią. Nie podobała mu się. Od pierwszej chwili, jeszcze na lotnisku, gdy ją odbierał, czuł jej napięcie, skrępowanie. Nie podobało mu się to, że chcąc, aby zwracał się do niej po nazwisku – Miller – próbowała zaznaczyć dzielący ich dystans.
Wytrzymała jego wzrok. Miał rację. Zrobił wszystko, o co go prosiła. Każda organizacja pozarządowa korzystała z jego usług. Nie było takiej sprawy, której Joe¨l nie mógłby załatwić w swoim biurze z widokiem na Starą Jerozolimę w oddali. Razem z nim pracowała jego żona, Żydówka, i czworo młodych ludzi. Kierował firmą usługową bardzo cenioną przez organizacje pozarządowe.
– Opowiem ci o tym człowieku. To legenda – powiedział.
– Wolałabym rozmawiać z jego synem, o to cię prosiłam.
– Wiem, wiem, ale facet wyjechał do Stanów. Uniwersytet Columbia zaprosił go do wzięcia udziału w seminarium, a kiedy wróci, ciebie już nie będzie. Nie ma syna, ale jest ojciec. Uwierz mi, naprawdę tylko zyskujesz na tej zmianie. Niesamowity jest ten stary. A jego historia...
– Tak dobrze go znasz?
– Czasem ludzie z ministerstwa wysyłają do niego takich jak ty. Jest gołębiem, w przeciwieństwie do syna.
– Właśnie dlatego bardziej mnie interesuje rozmowa z Aaronem Zuckerem. To jeden z liderów polityki zasiedlania.
– To prawda, ale ojciec jest dużo bardziej interesujący – powiedział Joel.
Umilkli, chcąc uniknąć kolejnej absurdalnej dyskusji, w jakie się nieustannie wdawali. Nie najlepiej się między nimi układało. On uważał, że za wiele od niego wymaga. Ona w jego pragmatyzmie widziała tylko cynizm.
A teraz jechała na spotkanie. Czuła rosnące z każdą chwilą napięcie. Zapaliła papierosa i zaciągała się z przyjemnością, spoglądając na pagórkowatą okolicę i na nowoczesne, funkcjonalne budynki po obu stronach drogi. Nie ma kóz, pomyślała, przywołując w pamięci biblijny obraz. Ale dlaczego miałyby tu być? To nie miejsce dla kóz – pośród brył z metalu i szkła, symbolu dobrobytu współczesnego Izraela.
Parę minut później skręciła z autostrady w drogę prowadzącą ku kilku domom usytuowanym na wzgórzu. Zaparkowała przed trzypiętrowym domem z kamienia, takim samym jak pozostałe wznoszące się na skalnym terenie. Przy dobrej pogodzie można było stąd dojrzeć mury Starego Miasta.
Zgasiła papierosa w samochodowej popielniczce i odetchnęła głęboko.
Było to typowe osiedle zamieszkane przez klasę średnią, jedno z wielu. Jedno- i dwupiętrowe domki w ogrodach, huśtawki i zjeżdżalnie dla dzieci, samochody zaparkowane wzdłuż zadbanych chodników. Spokój i bezpieczeństwo. Bez trudu mogła sobie wyobrazić rodziny mieszkające w tych domach, ale wiedziała, jak to miejsce wyglądało dziesiątki lat wcześniej. Opowiadali jej o tym starzy Palestyńczycy, ze wzrokiem zagubionym we wspomnieniach o dniach, kiedy to do nich należał ten kawałek ziemi, bo jeszcze nie przybyli tamci, Żydzi.
Weszła po schodach. Ledwo dotknęła dzwonka, drzwi się otworzyły. Powitała ją z uśmiechem młoda kobieta; z pewnością nie miała jeszcze trzydziestu lat. Ubrana była w swobodny strój – dżinsy, szeroką bluzkę i sportowe buty. Jedynym, co różniło ją od wielu innych dziewczyn w tym wieku, był radosny uśmiech i pogodne spojrzenie.
– Proszę wejść, czekamy na panią. Pani Miller, prawda?
– Tak.
– Hanna, jestem córką Aarona Zuckera. Przykro mi, że ojciec musiał wyjechać, ale w ministerstwie tak bardzo nalegali. Mój dziadek się z panią spotka.
Z małego przedpokoju przeszły do przestronnego, jasnego salonu.
– Proszę usiąść. Pójdę po dziadka.
– Nie trzeba! – rozległ się głos z wnętrza mieszkania. – Ja, Ezekiel Zucker, już do was idę. – I po chwili się pojawił.
Pani Miller przyjrzała mu się. Był wysoki, miał siwe włosy i szare oczy. Mimo wieku poruszał się energicznie. Uścisnął mocno jej dłoń i poprosił, by usiadła.
– A więc chciała pani spotkać się z moim synem...
– Prawdę mówiąc, chciałam poznać obu panów, chociaż bardzo mi zależało na rozmowie z pana synem, bo to on jest głównym inspiratorem polityki zasiedlania...
– Owszem, i taki jest przekonujący, że ministerstwo jego właśnie wysyła, żeby tę politykę wyjaśnił najbardziej krytycznie nastawionym gościom z zagranicy. A więc słucham panią, pani Miller.
– Dziadku – odezwała się Hanna. – Ja już pójdę, jeśli nie masz nic przeciwko temu. Mam zebranie na uniwersytecie. Jonasz też zaraz wychodzi.
– Nie martw się. Poradzę sobie sam.
– Ile czasu pani potrzebuje? – zwróciła się do gościa.
– Postaram się nie zmęczyć pana... Godzinę, może trochę dłużej – odparła pani Miller.
– Nie ma pośpiechu – powiedział starzec. – W moim wieku czas nie ma znaczenia.
Zostali sami. Zauważył, że jest spięta. Zaproponował herbatę, ale odmówiła.
– Jak rozumiem, jest pani związana z jedną z tych organizacji pozarządowych subwencjonowanych przez Unię Europejską.
– Tak. Pracuję dla organizacji Uchodźcy, która w terenie prowadzi badania dotyczące problemów, z jakimi zmagają się osoby zmuszone do opuszczenia swojej ziemi z powodu katastrof naturalnych albo wojen... Oceniamy warunki życia, to, czy przyczyny konfliktu znajdują rozwiązanie, jak długo taka sytuacja może trwać, i jeśli uważamy to za słuszne, naciskamy na organizacje międzynarodowe, aby poczyniły kroki dla złagodzenia cierpień tych ludzi. Nasze badania są bardzo gruntowne, dlatego otrzymujemy pomoc od instytucji unijnych.
– Rzeczywiście. Znam raporty waszej organizacji dotyczące Izraela. Zawsze bardzo krytyczne.
– Tu nie chodzi o opinie, ale o fakty. A fakty są takie, że od tysiąc dziewięćset czterdziestego ósmego roku tysiące Palestyńczyków musiało opuścić swoje strony, zostali pozbawieni domów i ziemi. Nasza praca polega na dokonaniu oceny polityki zasiedlania, której efektem jest coraz większa liczba wysiedlonych. Tu, gdzie teraz się znajdujemy, kiedyś była palestyńska wioska. Nic po niej nie zostało. Czy pan wie, co się stało z jej mieszkańcami? Gdzie są teraz? W jakich warunkach żyją? Czy któregoś dnia odzyskają miejsce, gdzie się urodzili? Co pan wie o ich cierpieniach?
Natychmiast pożałowała tych ostatnich słów. W ten sposób niczego nie osiągnie. Nie wolno jej było tak otwarcie pokazywać tego, co czuje. Musi starać się zachować bardziej neutralne stanowisko. Nie schlebiać, ale też nie dawać ujścia wrogości. Z niepokojem czekała na reakcję starego mężczyzny.
– Jak pani ma na imię? – spytał.
– Słucham?
– Pytam, jak pani ma na imię. Zwracanie się po nazwisku jest takie oficjalne, sztywne. Proszę mówić do mnie po imieniu, jestem Ezekiel.
– No cóż, nie wiem, czy to właściwe... Staramy się nie nawiązywać w pracy zażyłych stosunków.
– Nie mam zamiaru nawiązywać z panią zażyłych stosunków, proponuję tylko, żebyśmy mówili do siebie po imieniu. No dalej, nie jesteśmy w pałacu Buckingham! Jest pani moim gościem i proszę, żeby pani mówiła do mnie Ezekiel.

Julia Navarro – o autorce

Julia Navarro – urodziła się w 1953 roku w Madrycie, jest hiszpańską pisarką i dziennikarką. Współpracowała z czasopismami „Guardiana”, „Interviú” oraz „Panorama”. Jest autorką kilkunastu książek opisujących sytuację polityczną. W 2004 opublikowała swoją pierwszą powieść Bractwo świętego całunu, która stała się bestsellerem w Hiszpanii i została przełożona na blisko 20 języków, w tym polski. Wydano od tego czasu w Polsce cztery jej powieści: Gliniana Biblia, Krew niewinnych, Powiedz mi, kim jestem oraz W przyszłym roku w Jerozolimie.

Cechy produktu

Cechy produktu

Wydawca: Albatros

data wydania : 12 stycznia 2017

liczba stron: 816

numer produktu: 100527518

EAN: 9788379857449

Średnia ocena Klientów: 4 (Oceniło 9 osób)
Kategorie
Dodaj recenzję

Dodaj recenzję produktu "W przyszłym roku w Jerozolimie"

Twoja ocena
Jednym zdaniem
Treść recenzji
Oświadczam, że jestem wyłącznym autorem publikowanej recenzji i nie narusza ona praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na wykorzystanie recenzji przez Ravelo sp. z o.o. do celów promocyjnych.
To top